Dziennik Gazeta Prawana logo

Marcin Hadaj: Przystawmy karabiny do głów terrorystów

18 lipca 2016, 08:42
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
terroryzm terrorysta kałasznikow
terroryzm terrorysta kałasznikow/Shutterstock
Pytanie, które nasuwa się samoistnie po czwartkowym zamachu w Nicei, jest oczywiste: jak długo jeszcze Europa, a także chrześcijański, cywilizowany świat będzie udawać, że problem islamskiego terroryzmu jest marginalny? Że jest skutkiem działań grup ekstremistów, którzy owszem istnieją, ale nie stanowią realnego masowego zagrożenia dla przywiązanych do wolności i swobód antyfanatycznych mieszkańców demokratycznych państw prawa.

Czy w kolejnym zamachu zorganizowanym przez oszalałego z nienawiści do „niewiernych” musi zginąć prezydent Stanów Zjednoczonych? Czy może premier Wielkiej Brytanii? Albo papież? Czy grupa mentalnie tkwiących w średniowieczu tak zwanych bojowników Daesh (o żadnym Państwie Islamskim nie ma mowy; państwo to organizacja legalna, a Daesh to terroryści zasługujący na sąd i więzienie już za samą przynależność do tej struktury) musi zaopatrzyć się w broń atomową, by syty zachodni świat zareagował na ten nowotwór tak, jak należy to zrobić od dawna, czyli ostrym skalpelem w celu usunięcia do cna? Czy w Europie lub w USA musi zginąć kilka milionów ludzi, byśmy użyli naszych czołgów, samolotów i okrętów i spalili napalmem psychopatów z Daesh? Ile jeszcze ofiar są w stanie zaakceptować światowi przywódcy, by wreszcie zaczęli odpowiednio, to jest bezkompromisowo, chronić swoich obywateli i wspierać demokrację, która dzisiaj w starciu z islamskim terroryzmem przestaje sobie radzić pozbawiona mocy i twardości politycznych liderów? Czy w ramach absurdalnego trwania w politycznej poprawności, która utrudnia nazywanie zła złem, nawet jeśli to zło potencjalne i niezrealizowane, jeszcze długo sami będziemy zakładać sobie na szyję sznur, stawać na krześle i czekać, aż jakiś islamski radykał kopnie je z wielką radością?

Bo właśnie tak zachowuje się dzisiaj zachodni świat: zamiata problem islamski pod dywan, zamyka oczy na obelgi, udaje, że z drzewa spadł liść, kiedy Europa dostaje raz za razem w twarz islamską rękawicą, która jest coraz twardsza i coraz silniej chłoszcze nam policzki. Jedyne, na co stać polityków, to głupawe i puste wpisy na Twitterze, składanie urzędowych kondolencji ambasadorom i zapalanie zniczów wśród złożonych wcześniej wieńców w miejscach, gdzie doszło do rzezi.

Wojna z Daesh, bo tym terminem należy się dzisiaj posługiwać, musi być jeszcze bardziej brutalna i beznamiętna niż słynna war on terror wyśmiewanego przez liberalne elity Zachodu prezydenta USA George’a W. Busha. To Bush, dla intelektualistów zwykły teksański redneck w kowbojskich butach i o manierach pastucha, jako pierwszy zachodni przywódca, którego naród został boleśnie zaatakowany 11 września 2001 r., rozdeptał islamski terroryzm, czyli zrobił to, co jak najbardziej powinno być zrobione. Oczywiście spotkał się potem z zarzutami stękających z oburzenia „autorytetów”, że war on terror stała się de facto pożywką dla radykałów, ponieważ choć zmiotła kilku przywódców, i państw, i organizacji terrorystycznych, na ich miejsce przyszło wielu nowych, jeszcze gorszych i jeszcze konsekwentniej kąsających świat zachodnich demokratycznych i wolnościowych wartości. Nawet jeśli tak się stało, stało się dlatego, że Bush wbrew sarkaniu elit był zbyt cywilizowany, by napalmem spalić połowę Bliskiego Wschodu, wypleniając do reszty gniazda mudżahedinów. Zawahał się, odpuścił, okazał miękkość. Dzisiaj konsekwencje tej słabości odczuwamy w Europie.

Jedynym sposobem jeśli nie zatrzymania wojny cywilizacji, w której zaczynamy przegrywać, to przynajmniej ograniczenia ataków jest zastosowanie dokładanie takich samych metod w walce z terrorem, jakie terror stosuje wobec wolnego świat. Dopóki nie pozbędziemy się hamulców, europejskie miasta będą spływać krwią. Daesh powinno poczuć strach. Przed USA, Francją, Wielką Brytanią, a nawet Polską. Strach przed natowskim karabinem przystawionym mu do czoła. Jeśli nie wywołamy tego strachu, mając przecież intelektualną przewagę nad tym średniowiecznym plemieniem, już jesteśmy trupami. Tyle że jeszcze żywymi.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj