Dziennik Gazeta Prawana logo

Romaszewska do Mazurka: Jarosław Kaczyński miał jedną koszmarną wadę - pisał jak kura pazurem

26 października 2017, 20:30
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Zofia Romaszewska Fot. Darek Golik
Zofia Romaszewska Fot. Darek Golik/Dziennik Gazeta Prawna
Adama Michnika opisuje jako jąkającego się aniołka, Jacka Kuronia przyrównuje do kierowcy tira. Zofia Romaszewska, legenda opozycji i doradca społeczny prezydenta RP - w wywiadzie dla DGP - mówi także o Jarosławie i Lechu Kaczyńskich oraz o Antonim Macierewiczu. 

Którego z Kaczyńskich poznała pani wcześniej?
Oczywiście Jarka, już w 1977 r., kiedy zgłosił się, by załatwiać jakieś interwencje. A ponieważ jeździł do Białegostoku na uniwersytet, to brał jakieś przypadki stamtąd i rzeczywiście był bardzo dzielny. Wysyłaliśmy go czasem do trudniejszych spraw, jeździł gdzieś na południe Polski. Z mojego punktu widzenia miał jedną koszmarną wadę.

Czyli?
Pisał jak kura pazurem.

A Lecha Kaczyńskiego?
Hm, może go widziałam wcześniej, ale nie odróżniłam od Jarka? Tak naprawdę poznałam go dopiero w latach 90., chyba jak był ministrem u Buzka. Wcześniej znaliśmy się tylko z konspiracji, bo było wiadomo, że do Leszka kieruje się wszystkie sprawy z prawa pracy. Dużo wcześniej poznałam Wałęsę.

Dużo wcześniej?
Spotkaliśmy się w czerwcu 1980 r., jeszcze przed Sierpniem, w Słupsku, na sprawie Marka Kozłowskiego, który na 1 Maja zrzucał z dachu ulotki. Dorwali go i stłukli, jego sprawę prowadzili od nas chyba Anka Skowrońska i Siła-Nowicki, a Jacek Taylor służył jako podpora dla Siły-Nowickiego.

I spotkała pani Wałęsę w Słupsku?
Tak, przyjechał w grupie stoczniowców jako publiczność, tam się poznaliśmy. A drugi raz widziałam go u niego w domu, w 1983 r., kilka dni zanim dostał Nagrodę Nobla. Wyszłam wtedy z więzienia i pojechałam z Ludką Wujec, żeby mu przypomnieć, że ma nie zapominać o ludziach, którzy wciąż siedzą.

Jak was przyjął?
Najpierw musieliśmy swoje odczekać pod takim strasznym świętym obrazem od ks. Jankowskiego, potem spięliśmy się, bo rzucił się na mnie z pytaniem, czy wspieraliśmy KPN-owców? Więc ja na to, że akurat ja pisałam petycję i na niego: „A coś ty zrobił?!”. Wypomniałam mu Słowika i Kropiwnickiego, których też nie bronił, więc się wycofał. Zaprzysiągł się, że będzie pamiętał o więźniach i rzucił na koniec: „Ale będziecie mnie słuchać?”. No i mnie nie przyszło do głowy, że on to mówi poważnie…

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj