Dziennik Gazeta Prawana logo

Waszczykowski: Ech, złamać tak laskę kabanosa… A najlepiej jeszcze umoczyć w majonezie

23 listopada 2017, 20:00
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Witold Waszczykowski Fot. Darek Golik
Witold Waszczykowski Fot. Darek Golik/Dziennik Gazeta Prawna
Zdziwię pana, bo przez kilka lat intensywnie grałem w gry strategiczne na komputerze. Wie pan, to jest budowanie równoległego świata, zarządzanie zasobami. Tu mam świat realny, a wieczorem przeskakiwałem sobie z epoki do epoki. Przez jakiś czas to było stymulujące - wyznał Witold Waszczykowski w rozmowie z Robertem Mazurkiem.

Witold Waszczykowski: O matko! Proponowanie mi w czasie urlopu wycieczki zagranicznej to tak jak wysłanie listonosza na pieszy rajd w Góry Świętokrzyskie. Niech sobie po gołoborzach poskacze, jak mu za mało.

Robert Mazurek: To jak wyglądają pańskie ulubione wakacje?
Taras, ogródek, własny dom i nic nie robić. Ewentualnie gdzieś nad jeziorem, bylebym nie musiał daleko jeździć.

To nic dziwnego, że mamy o parę kilogramów ministra więcej.
Przed nominacją udało mi się schudnąć kilkanaście kilogramów w trzy miesiące.

Jak?
Tu muszę się podzielić z czytelnikami…

I ze mną, mnie też się przyda.
Pomaga tylko dieta. Chodzę na basen dla przyjemności, bo uwielbiam pływać, ale działa tylko dieta. Warzywa, przetwory, zupy, czasem jakieś jajko…

No i pić nie wolno.
No co pan, każdy wie, że alkohol zabija dietę. Bo dwa, trzy piwa i się demoluje lodówkę.

Demoluje pan czasem?
Zaglądam tylko, żeby popatrzeć na majonez i kabanosy. Ech, złamać taką laskę dobrego kabanosa… Może być nawet bez piwa. A najlepiej jeszcze umoczyć w majonezie.

Fuj! Ja dietetycznie: wino i ser.
Może być.

À propos, dyplomaci dużo piją? Stres, samotność, łatwy dostęp…
Jest pokusa, to się zdarza. Pamiętam, tu w Gmachu – bo wśród dyplomatów siedzibę MSZ nazywa się Gmachem – posadzono mnie raz z kolegą, który wrócił z egzotycznego kraju. W pewnym momencie on zemdlał, pobiegłem szybko do ambulatorium po pielęgniarkę, a ona od razu: „Jak to, nie widzisz? Przecież to delirium”. Facet był w tropikach, gdzie mu powiedzieli: „Jak nie chcesz dostać ameby, to pij”, więc pił.

CAŁA ROZMOWA W PIĄTKOWYM MAGAZYNIE DGP

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj