Zdaniem autora książki "Przedsiębiorstwo holokaust", nie tylko w Stanach, ale też w Izraelu u wielu Żydów pojawia się taka niechęć, a niekiedy nienawiść wobec Polski czy Polaków. Choć Polska nie jest wyjątkiem. Jest też nienawiść wobec Niemców. Tyle, że te nienawiści znacząco się różnią - mówi historyk w wywiadzie dla "Super Expressu". Wyjaśnia, że w przypadku Niemców, którzy w oczach dużej części Żydów uchodzą za przedstawicieli kultury, która intelektualnie im imponuje, to nienawiść wobec równych sobie. Tymczasem w przypadku Polaków to niechęć wynikająca z wyraźnego poczucia wyższości. Polaków uważają za głupszych, niekulturalnych - tłumaczy.

Będą kary za słowa „polskie obozy śmierci”?

Jego zdaniem Polska popełniła jednak błąd wzorując ustawę o IPN na izraelskich przepisach o "kłamstwie oświęcimskim". Bo w wyniku tego prawa powstało w Izraelu wiele „wariackich teorii spiskowych”. Uważa on jednak, że reakcja żydowskich polityków jest przesadzona, bo oni ustawę o IPN mają w nosie.  To jest teatr. Czuli, że powinni tak zareagować, bo to się opłaca - wyjaśnia. Dodaje też, że Izrael nie powinien protestować w sprawie wolności słowa, bo jest mistrzem świata w cenzurze i ograniczaniu dyskusji na tematy, które są dla tamtejszego rządu niewygodne.

Finkelstein oburza się też na polskich polityków, że mimo że burza w Izraelu już ucichła, to w polskich mediach nadal trwała histeria. Jest jednak taki typ polskiego intelektualisty, który za wszelką cenę usiłuje przedstawić swój kraj jako gorszy, niż jest w istocie. Spotkałem takie typy w swoim życiu. Jeden podawał się nawet za Żyda, choć nim nie był - podsumowuje.