Padają w tekście słowa, które zawsze irytują propagandystów z TVP, bo z Bogu tylko znanych przyczyn uważają oni, że propagandystami nie są: . Dostaje się też Jackowi Kurskiemu za serwilizm i Jarosławowi Kaczyńskiemu za ręczne sterowanie. Po długiej litanii zarzutów pojawiają się – i dobrze – pozytywy, "w których logika politycznych ograniczeń została przełamana". Z cienia wyszedł Teatr Telewizji, TVP Historia stanęła na nogi, a inteligentny program "La la Poland" jest "czasem krytyczny wobec prawicowych mniemań". Mamy zatem dobrą, nasyconą faktami publicystykę… i jedno "ale". Zaremba homeopatycznie nakłuwa liberalną inteligencję, że "odmawia ona przyznania, że w sferze kultury czy rozrywki dzieje się na Woronicza cokolwiek dobrego".
Są dziedziny, w których dobrze dawkowana dawka symetryzmu ozdrowieńczo wpływa na rozpalone głowy. W wypadku TVP mamy jednak projekt, który potępić trzeba ze względu na rozumową analizę. Na zły stan zawłaszczonego przez rządzącą partię medium nie ma żadnego wpływu ani przeszłość, ani anse "liberalnej inteligencji". To raczej (licznym) ludziom prawicy należy wypominać, że są na tyle obrażeni na opozycję, że nawet w sprawie telewizji nie chcą przyznać publicznie, jak bardzo PiS zdradził ideały służby całemu narodowi. Zaremba zresztą postawę takich strachliwców sam gani, zarazem niepotrzebnie daje takim ludziom alibi: no, proszę, nasi przeciwnicy też nieloty, nie umieją pochwalić tego, co w TVP dobre.