Dziennik Gazeta Prawana logo

"Zychowicz czy Ziemkiewicz zdają się zapominać o światopoglądzie Hitlera" [ROZMOWA MAZURKA]

29 sierpnia 2019, 20:15
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Marcin Przegiętka Fot. Darek Golik
Marcin Przegiętka Fot. Darek Golik/Dziennik Gazeta Prawna
Zychowicz czy Ziemkiewicz zdają się zapominać o wyznawanym przez Hitlera światopoglądzie narodowo-socjalistycznym, który sytuował Słowian znacznie niżej niż Niemców czy narody nordyckie. Niemcy, wkraczając w 1939 r. do Polski, mówili, że "tu jest Azja" -  mówi w rozmowie z Robertem Mazurkiem, Marcin Przegiętka z Biura Edukacji Publicznej IPN.

Po co nam to było? Trzeba było schować dumę do kieszeni, dogadać się z Niemcami i powstrzymać hekatombę, ratować naród.

Skąd pewność, że byśmy go uratowali?

Zawarlibyśmy pakt z Hitlerem i ruszyli na Sowietów.

Hitler dotrzymywał umów tak długo, jak to było dla niego wygodne, potem nie przejmował się niczym.

My też byśmy go porzucili, jak tylko ruszyliby alianci.

A jak długo utrzymałby się nasz sojusz z Hitlerem? Wiara, że to zapobiegłoby masowym mordom i dramatycznym wydarzeniom w Polsce, to karmienie się złudzeniami.

Ci, którzy tak mówią, nazywają siebie realistami.

To weźmy przykład Czech. Hitler zażądał Sudetów i eksterytorialnej autostrady do Wiednia. W Monachium dostał to, co chciał – zaanektował Sudety, a Czesi zaczęli budować autostradę. I co? Po paru miesiącach istnienie nawet tak osłabionego i okrojonego państwa go zirytowało i skończyła się czeska niepodległość. Wkroczył Wehrmacht, utworzono Protektorat Czech i Moraw. Chce pan innego przykładu?

Bardzo proszę.

Rumunia. Niemcy potrzebowali tamtejszej ropy, ale co się stało w 1940 r., gdy Stalin zażądał dla siebie nie tylko Besarabii, ale też Bukowiny, czyli więcej, niż miał dostać na mocy paktu Ribbentrop-Mołotow? Otóż Niemcy nie kiwnęli palcem, nie przyszli Bukaresztowi z pomocą. Rumunia na współpracy z Hitlerem wcale nie wyszła tak dobrze.

Jednak Bułgarzy, Rumuni, Węgrzy czy Słowacy kolaborowali, a jakoś sobie z tym później poradzili.

Z punktu widzenia Berlina to były ziemie peryferyjne, oni ściągali stamtąd Niemców do Rzeszy. Tymczasem ziemie polskie były kluczowe w niemieckich planach dotyczących Wschodu, tego nie da się porównać.

W 1939 r. wcale nie było pewne, że Niemcy wojnę przegrają. Może gdybyśmy im pomogli, to wygraliby i pytanie: czy okupacja niemiecka 1939–1989 byłaby na pewno gorsza niż sowiecka?

To już czysta spekulacja. Oczywiście nie wiem, co by się wydarzyło w tym scenariuszu historical fiction, nie wiem, jakie byłyby konsekwencje.

A Zychowicz czy Ziemkiewicz wiedzą i mówią panu, że znacznie łagodniejsze.

Może i łagodniejsze, ale naprawdę nie da się tego przewidzieć. Oni zdają się zapominać o wyznawanym przez Hitlera światopoglądzie narodowo-socjalistycznym, który sytuował Słowian znacznie niżej niż Niemców czy narody nordyckie. Niemcy, wkraczając w 1939 r. do Polski, mówili, że „tu jest Azja”. Friedrich Wilhelm Krüger, Wyższy Dowódca SS i Policji w Generalnym Gubernatorstwie, pisał, że „Łódź, ze swoimi 670 tys. mieszkańców, w tym 370 tys. Żydów, musi być najbrzydszym, a także najbrudniejszym miastem całego kontynentu”. Generalnie Łódź, Warszawa to były „zawszone, zażydzone miasta”.

CAŁY WYWIAD CZYTAJ W WEEKENDOWYM WYDANIU "DGP">>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj