Dziennik Gazeta Prawana logo

Krytyk winiarski: Teraz każde wino musujące to prosecco [ROZMOWA MAZURKA]

3 stycznia 2020, 08:24
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Tomasz Prange-Barczyński, fot. Darek Golik
Tomasz Prange-Barczyński, fot. Darek Golik/Dziennik Gazeta Prawna
Kiedy jesteśmy obżarci jak mopsy, opiliśmy się tych ekstraktywnych, czerwonych win, to zamiast grappy, whisky czy koniaku wybierzmy szampana. Lampka się zapala i zaczynamy zabawę od nowa - mówi Tomasz Prange-Barczyński, krytyk winiarski, redaktor magazynu "Ferment", w rozmowie z Robertem Mazurkiem.

Co otworzyłeś na sylwestra?

Butelkę Champagne J. de Telmont O.R. 1735 Brut.

Ile kosztowała?

Dostałem ją w prezencie, ale czekaj, zaraz sprawdzę… 82 euro.

U mnie w sklepie na rogu można kupić szampana za 6,70 zł. I po co przepłacać?

Jeszcze pięć lat temu wszyscy tak mówili, więc każde "Sowietskoje Igristoje" nazywano szampanem. Czasy się zmieniły i teraz każde wino musujące to prosecco.

Już wiadomo, czemu prosecco to najczęściej fałszowane wino świata.

Jeszcze trzy czy cztery lata temu, kiedy pojawiło się to robiące furorę quasi-prosecco lane z kija, to ludzie nie traktowali go jak wina.

Wyjaśnijmy sobie, skąd w winie gaz?

Drożdże przetwarzają cukier na alkohol oraz dwutlenek węgla. Gdy się robi normalne wino, to jest rurka, która odprowadza dwutlenek węgla z kadzi na zewnątrz.

Bo inaczej każde wino byłoby musujące?

W zasadzie tak.

Wiemy to z podglądania gąsiorów z winem, w których domowym sposobem robiono wino z porzeczek.

Oczywiście. W przypadku szampana mamy wino bazowe, z grubsza takie jak wszystkie wina, bo powstało z odprowadzaniem gazu. Ma 10,5 proc. alkoholu i jest potwornie kwaśne, niepijalne właściwie.

Próbowałem, masakra.

Pamiętajmy, że Szampania jest najbardziej na północ wysuniętym regionem winiarskim Francji i pogoda tam nie rozpieszcza winiarzy.

Mamy to kwaśne wino i co dalej?

Ono trafia do butelki, a wraz z nim roztwór cukru i drożdży w dokładnie wymierzonej proporcji. Chodzi o to, że kiedy drożdże zjedzą cukier i wyprodukują alkohol, to będzie go ok. 12–12,5 proc. Powstaje też, jak mówiliśmy, dwutlenek węgla, a ponieważ butelka jest szczelnie zamknięta kapslem, takim jak do piwa, to gaz nie ma gdzie uciec i zostaje w butelce.

To jest ta powtórna fermentacja?

Tak, owoce już sfermentowały i powstało wino bazowe. Druga fermentacja zaszła w butelce – ten sposób nazywamy metodą tradycyjną albo szampańską. Tak powstają nie tylko szampany, ale też choćby alzackie crémanty, niemieckie sekty, włoskie franciacorty czy hiszpańskie cavy, te przez c i v.

Kilka lat temu poszedłem z panią filozof z Paryża do warszawskiej winiarni. Pani zapytała, czy są cavy. Owszem. "A jakie?". "Espresso, macchiato, cappuccino… Wszystkie mamy".

Ale jest też drugi sposób powstawania win musujących, zwany metodą Martinottiego lub Charmata – tam powtórna fermentacja nie zachodzi w butelkach, ale w wielkich kadziach. Tak właśnie powstaje prosecco.

CZYTAJ WIĘCEJ W MAGAZYNIE "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ">>>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj