Jak sobie przypomnę, co pan mówił publicznie, to włosy dęba stają…
Zapewne ma pan na myśli to, co mówiłem pod adresem moich oponentów z Prawa i Sprawiedliwości.

Którego całkowicie bezkrytycznym, najwierniejszym prezesowi członkiem był pan przez lata.
Nie.

Naprawdę chce pan do tego wracać? "Jednym z największych mitów jest to, że PiS nie zna się na gospodarce" – zaczął pan w 2007 r. wyliczanie ich zalet. Kaczyński był dla pana człowiekiem "pracowitym, zapobiegliwym, oszczędnym i dbającym o dobro publiczne", a "pozycję silnej Polski w Europie odpowiednią do naszych aspiracji może zapewnić tylko rząd Jarosława Kaczyńskiego".
Pan jest znany z tego, że zawsze wyciągnie jakieś cytaty. Ja się swoich słów nie wypieram, mówiłem to. W poniedziałek byłem w programie z jednym z posłów PiS, który opowiadał, że prezes Kaczyński jest największym geniuszem polskiej polityki od 30 lat.

Czyli mówił to samo, co pan dekadę temu.
Ponieważ byłem w tej partii, to tak mówiłem – taka jest natura PiS. Bardzo się tego wstydzę.

Tego, że nie wykazał się pan kręgosłupem?
Ja nie mam kręgosłupa?

Przyznaje się pan właśnie, że wygadywał bzdury, bo chciał być w polityce.
Ja naprawdę nie muszę być w polityce!