Opozycjonista Garri Kasparow trafił za kratki. Pisarz Władimir Bukowski zatrzymany, bo "nieprawidłowo przechodził przez jezdnię". Borys Bieriezowski skazany na sześć lat w zaocznym procesie. Korpus dyplomatyczny pije na Kremlu lampkę lodowatego szampana i słucha komunikatu: "Nie pozwolimy, by z zewnątrz wpływano na sytuację w Rosji".

Reklama

Władimir Putin strzela, ale kanonada trafia w próżnię. Opozycja? Żart! Demokraci do Dumy nie wejdą, a na proprezydencką partię Jedina Rossija będzie głosowało prawie 70 proc. wyborców. Z Putina zadowolonych jest 85 proc. obywateli. Pierwsza w rankingu demokratka Irina Hakamada cieszy się zaufaniem 3 proc. społeczeństwa. Dobrze, że wybory są już 2 grudnia. Inaczej w parlamencie znalazłaby się jedna partia, a wzburzone tłumy obywateli wdarłby się na Kreml, by nie wypuścić z tronu składającego w marcu urząd Władimira Władimirowicza jeszcze przez 25 lat.

- Wasza wysokość musi być prezydentem!
- Ale konstytucja nie pozwala!
- Plujemy na konstytucję!
- Nie chcę, już dosyć!
- Trudno, tak trzeba!



Skoro nie ma w kogo celować, to po co ten zmasowany ostrzał? Putin rozdaje karty. Ma plan zmienienia kraju na dziesięciolecia. Jest w nim przywrócenie Rosji pozycji mocarstwa, napełnienie - w miarę możliwości - kieszeni obywateli i swojego otoczenia - co jest już faktem. Demokracja, wolności obywatelskie i swoboda słowa są w programie, ale pełnią - no cóż - role dekoracyjne.

I czy to z fotela prezydenta, premiera czy lidera największej rosyjskiej partii Władimir Władimirowicz będzie twardo trzymał lejce i nadzorował wypełnianie zadań. Może to dlatego - jak piszczy opozycja - do gubernatorów dotarły tajne wytyczne z Kremla o tym, jaki procent głosów w ich regionie ma zdobyć Jedina Rossija. A kto skrewi wyleci z roboty! Robota gubernatora jest fajna, więc wszyscy będą dążyli do wypełnienia normy z okładem. Zdrowe współzawodnictwo będzie mile widziane.

Cóż Rosja jest pełna paradoksów. Najdziwniejszy zdarzył się przed wojną. Otóż pewien spokojny obywatel został przypadkiem zamieniony w wieprza i wziął udział w diabelskim raucie. Co zrobił nieszczęśnik, gdy bies przywrócił go do ludzkiej postaci? Powiecie, że uciekł, gdzie pieprz rośnie, albo z przerażenia umarł na serce? Nie, nie w Rosji. Obywatel poprosił o zaświadczenie "w celu przedstawienia go żonie oraz na milicji". I dostał je: "Mikołaj Iwanowicz spędził wyżej wymienioną noc na balu u szatana, gdzie został zaangażowany jako środek lokomocji (wieprz). Podpisano: Behemot".

Sam Władimir Władimirowicz już żadnych zaświadczeń nie potrzebuje. I bez tego zmienił świadomość społeczeństwa. Niedawno spotkałem sympatycznych, młodych i wykształconych Rosjan. Bawiliśmy w nadmorskim kurorcie. Od innych turystów różnili się tylko tym, że nie jeździli do pobliskiego miasteczka autobusem jak wszyscy, tylko wypożyczonym audi.

- Co czytasz? - zapytał mnie rozparty na leżaku Siergiej.
- Politkowską.
- A Politkowską..... Politkowska to chyba ta dziennikarka, co ją zabili w Moskwie. Nie mylę się?

Jego słowa oznaczają, że najważniejsze w Rosji już się dokonało - na naszych oczach, bez protestu. A wybory? Cóż wybory, wyborami a "wszystko będzie, jak być powinno, tak już jest urządzony ten świat" - jak pisał niezrównany Michaił Afanasjewicz Bułhakow.