PO doszła do władzy, obiecując milionom Polaków cud, natychmiastową poprawę, drugą Irlandię. Tymczasem cudu nie zrobiła. Wydłuża za to horyzont dojścia do niego. Mówi o tym, co się wydarzy za siedem lat. Ale Polacy potrzebują poprawy swojej sytuacji już dziś. PO rozbudziła nadzieje i musi się z tego wywiązać.

Jeśli chodzi o szczegółowe pomysły, to chciałbym wiedzieć, czy są one uzgodnione z koalicjantami.

Ciekawi jesteśmy reakcji PSL np. na pomysł zmian w finansowaniu partii politycznych. PiS ocenia go krytycznie. Idzie on pod prąd wszystkim tendencjom w demokratycznym świecie. Nawet w USA udział środków budżetowych w finansowaniu kampanii zwiększa się. Po to, by uniezależnić prezydenta i kongres od rozmaitych grup interesu.

Kolejna sprawa to zmiana konstytucji. PiS od dawna jest gotowe do dyskusji na ten temat. Jako pierwsi zgłosiliśmy w marcu 2005 roku gotowy projekt ustawy zawodniczej. Czekamy aż Platforma przedstawi swój projekt. Póki co jednak, debata o zmianie konstytucji prowadzona jest za pośrednictwem prasy i staje się kolejnym tematem zastępczym, który ma odwrócić uwagę opinii publicznej od tego, czego nie zrobił rząd Tuska.

Ze wszystkich działań obecnej ekipy wyziera wrażenie totalnego chaosu. Jako przedstawiciel opozycji oczekiwałbym większej koordynacji działań, a przede wszystkim uzgodnionego stanowiska całego rządu, a nie autorskich pomysłów PO.

Platforma, jak na partię, która sześć lat szykowała się do rządzenia, wypada bardzo, bardzo blado. Wygląda na to, że Donald Tusk wrócił z nart i zorientował się, że nie ma czym się pochwalić na 100 dni swoich rządów. Uznał więc ze swoimi doradcami, że trzeba zamydlić oczy opinii publicznej i rzucić kilka chwytliwych haseł. Bo przecież nie są to nawet projekty ustaw. Na dodatek nie są nawet skonsultowane z PSL.