Spotykam się z takimi obawami od wielu lat i naprawdę chciałbym, aby udało się je w końcu rozwiać. Traktat lizboński oznacza postęp integracji, umacnia Unię
Europejską. Nie zajmuje się on jednak sprawami, które należą do wyłącznej kompetencji państw narodowych. Zatem o tym, czy małżeństwa homoseksualne powinny być dopuszczone lub nie, Polska
musi sama zadecydować. Problem własności i zwrotu tejże również jest i pozostanie poza kompetencjami traktatu europejskiego. Tu decyzje należą - i będą należeć - wyłącznie do
Polski.
Jestem przekonany, że zarówno polskie społeczeństwo, jak i politycy dostrzegą zalety traktatu lizbońskiego, takie jak zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego czy wypracowanie wspólnej
polityki zagranicznej. To jest to, czego i Unia, i Polska potrzebują. Dlatego nie mam obaw. To normalne, że czasami politycy i obywatele nie mają od początku identycznych poglądów. Ale w
demokratycznym społeczeństwie zawsze jest miejsce na konstruktywną debatę, która w końcu prowadzi do zbliżenia stanowisk.
Nie znam żadnego kraju europejskiego - ani małego, ani dużego - który otwarcie sprzeciwiałby się integracji. Wszyscy natomiast zgadzają się, że - biorąc pod uwagę obecne międzynarodowe
okoliczności polityczne i gospodarcze - wspólne działanie oparte na wzajemnym poszanowaniu i solidarności najlepiej służy każdemu z krajów członkowskich. Proszę wyobrazić sobie, co by się
stało z naszymi gospodarkami i bezrobociem, gdybyśmy nie działali wspólnie? Znaleźlibyśmy się w zupełnie innej, bardzo niepokojącej sytuacji.
Nie mam najmniejszych wątpliwości, że Polska ratyfikuje traktat, bo jest on - podobnie jak silna Unia Europejska - w interesie Polski. Dla mnie rozważanie czarnego scenariusza byłoby więc tylko
teoretyzowaniem.
Polski parlament przytłaczającą większością zdecydował się na przeprowadzenie ratyfikacji w Sejmie. Jednak niezależnie od tego kraje członkowskie Unii muszą mieć pełną swobodę
ratyfikowania umów międzynarodowych zgodnie z ich zasadami konstytucyjnymi.
Nie mogę oceniać Polski, bo nie jestem nauczycielem. Ale osobiście jestem wdzięczny za to, w jaki sposób Polska przeszła przez niezwykłe zmiany od 1989 r. Co więcej, zawsze uważałem, że
Polska powinna stać się kluczowym krajem Unii Europejskiej, który pomaga w dalszej integracji Unii - we wzmocnieniu więzi transatlantyckich i w umocnieniu naszych stosunków ze wschodnimi
sąsiadami. Jeśli wziąć pod uwagę obecną sytuację i rolę Polski w kształtowaniu przyszłości Europy, muszę przyznać, że Polacy stanęli na wysokości zadania.
*Guenter Verheugen jest wiceprzewodniczącym Komisji Europejskiej; był odpowiedzialny za negocjacje w sprawie przystąpienia Polski do Unii Europejskiej