Edward Gierek próbował zdynamizować realny socjalizm, wybitnie niepodatny na unowocześnianie. Morawiecki i Kaczyński są w położeniu o niebo lepszym. Nie próbują dynamizować mumii faraona – mają do dyspozycji UE oraz Polaków i Polki przyzwyczajonych od 30 lat do dynamicznej modernizacji, a od prawie 20 do wydawania unijnych pieniędzy.
Reklama
Aby Gierkowi się udało, musiałby porzucić kilka podstawowych założeń komuny, a już zwłaszcza transmisyjny model przywództwa w gospodarce. Partia wymyśla plan dla przemysłu, handlu, usług, szkolnictwa – i nadzoruje wykonanie. W razie (ciągłych) potknięć przemysłu, handlu, usług, szkolnictwa partia (!) dokonuje korekt.
Wolny rynek jest chaotyczny w działaniu, jednak ten chaos jest wpisany w jego istnienie. Chaos gospodarki planowej zawsze traktowany był jak, by tak rzec, przypał. I słusznie, bo skoro planowanie, to porządek… Tyle że był to przypał nieusuwalny, potęgujący wrażenie, że socjalizm był brzydkim kaczątkiem, które wyrosło na jeszcze brzydszą kaczkę z zębami.