– powiedziała w sobotę w wywiadzie dla portalu RND. Kilka dni wcześniej w „Spieglu” broniła sensu umów mińskich. kontynuowała. Propaństwowo zachował się w tej sprawie również kanclerz Olaf Scholz, który wczoraj w wywiadzie dla DPA powiedział, że „próba pojednania nigdy nie może być zła, podobnie jak próba pokojowego dojścia do porozumienia”. W ten sposób komentował politykę Merkel wobec Rosji, dodając, że jej błędem nie było nawet wykluczenie Ukrainy i Gruzji z Planu Działań na rzecz Członkostwa w NATO (MAP) na szczycie w Bukareszcie w 2008 r.
To w sumie fascynujące, jak po tylu latach doświadczeń z Władimirem Putinem można formułować tak niemądre tezy. Merkel cały czas traktuje porozumienia mińskie jako prawdziwą umowę z wiarygodnym przywódcą, a nie jako jego grę, która zakłada, że zostaną one złamane, jeśli nie uda się zalegalizować republik separatystycznych wewnątrz Ukrainy (zalegalizować po to, by mogły one zniszczyć państwo niczym nowotwór). Scholz z kolei majaczy o „próbie pojednania” w sytuacji, gdy Rosja od początku żadnego pojednania nie chciała i nie chce.
CZYTAJ WIĘCEJ W ELEKTRONICZNYM WYDANIU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ">>>