Dziennik Gazeta Prawana logo

Za grzechy młodości trzeba wziąć odpowiedzialność

13 maja 2008, 00:47
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Piotr Zaremba w DZIENNIKU
Piotr Zaremba w DZIENNIKU/Inne
Premier Tusk wspomniał w rozmowie z dziennikarzami "Newsweeka", że w czasach młodości palił trawę. Przemysław Gosiewski i Grzegorz Napieralski orzekli od razu, że zrobił to za radą speców od wizerunku - pisze publicysta DZIENNIKA Piotr Zaremba.

Napieralski posunął się dalej. Jego zdaniem premier chce się podlizać młodzieży. Gdyby tak rzeczywiście było, Tusk byłby ryzykantem do granic politycznego samobójstwa. Jest wiele innych sposobów na pozyskanie najmłodszego pokolenia bez konfliktowania się z Polską starszą, nieufną wobec nowinek. W ciągle dość konserwatywnej Polsce takimi wyznaniami jednych można pozyskać, ale innych bezpowrotnie stracić.

Według Gosiewskiego, Tusk wyprzedził temat. Uciekł do przodu, odpalając coś może i trochę niewygodnego, ale co i tak mogło się wydać. Wystarczyłoby, żeby autorzy z "Newsweeka" albo inni tropiciele życiorysów spotkali wiarygodnego towarzysza młodości Tuska i nakłonili do wyznań... Kłopot gotowy.

Możliwe, że tak właśnie było. Tyle że nie widziałbym w tym niczego złego. W sprawie "dziadka z Wehrmachtu" lider PO niepotrzebnie kluczył, unikał jednoznaczności. I w końcu wykreował sytuację, która obróciła się przeciw niemu. Teraz błędu nie powtórzył.

Czy nam się to podoba, czy nie, w dobie kultury masowej i wszędobylskich mediów prywatne życie osób publicznych staje się coraz bardziej odkryte, wręcz obnażone. Dopiero by się naraził Tusk na krytykę, gdyby zwodził dziennikarzy nieprawdziwymi odpowiedziami. Ba, gdyby próbował temat przemilczeć lub zagadać.

Jak należy ocenić to wyznanie? Mnie osobiście bliska jest wyrozumiała postawa sympatycznego posła PiS Tadeusza Cymańskiego. Będąc dziś konserwatywnym katolikiem, mówi o własnej młodości, że była burzliwa. Martwiłbym się, gdyby premier popalał dzisiaj tak zwane dżojnty czy blanty w zakamarkach swojej kancelarii. Ale za młodu?

Inną parlamentarzystkę PiS Beatę Kempę zapewniłbym, że od samego próbowania używek zmiany w mózgu jeszcze się nie robią. Skądinąd wśród młodszych od Tuska polityków tych, co "próbowali", jest z pewnością sporo, także i w partii pani Kempy. A będzie coraz więcej, to wynika z przemian kulturowych, czy nam się one podobają, czy nie.

To powiedziawszy, będę ostatnią osobą, która spróbuje zamykać usta tym, którzy w popalaniu trawki przez Donalda Tuska zobaczą problem. Kuba Wojewódzki ich z pewnością wyśmieje. Ja nie. Przewrotny urok grzechów młodości polega między innymi na tym, że trzeba wziąć za nie kiedyś odpowiedzialność. Ze spróbowania trawki nic nie wynika. Ale coś takiego jak kultura narkotyczna istnieje i marihuana bywa do niej przedsionkiem. Dlatego rozumiem tych, którzy zareagują wobec Tuskowych młodzieńczych eksperymentów nieufnie czy z niesmakiem. Kraj, w którym wszyscy uśmiechaliby się wyrozumiale, a może podsuwali dzieciom te "figle" polityka jako przykład, byłby dla mnie miejscem cokolwiek niepokojącym.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj