Jak tłumaczy "Polityka", transakcja przewidywała, że , a precyzyjniej - specjalnie utworzona przez nią spółka ARP Fly. Ta z kolei miała je wyleasingować Ministerstwu Obrony Narodowej, które odpowiada za transport lotniczy najważniejszych osób w państwie.
Według tygodnika chodziło o to, by zapewnić prezydentowi i premierowi nowoczesne samoloty, nie obciążając budżetu państwa, a przy okazji pomóc LOT, bo przewoźnik miałby trudności ze znalezieniem pieniędzy na zakup wszystkich zamówionych maszyn. .
. Wyszkolono nawet pilotów, którzy mieli siąść za sterami embraerów - pisze "Polityka". Spółce zabrakło pieniędzy, by m.in. przygotować dokumentację, a
W efekcie całą procedurę wstrzymano, a . Te, które obecnie służą politykom, czyli dwa transatlantyckie TU 154 i cztery Jaki 40, są przestarzałe - pisze "Polityka".