Rzecznik biura Jacek Dobrzyński powiedział, że Kamiński otrzymał pensję, bo i takie świadczenie mu się należy (ponieważ został zawieszony w obowiązkach, pomniejszono je o połowę). Dodał, że .
Premier Donald Tusk odwołał Kamińskiego z pełnionej funkcji 13 października. Zarzucił mu m.in., że w kontekście tzw. afery hazardowej . Równocześnie nowy szef CBA zawiesił go - jako funkcjonariusza biura - w pełnionych obowiązkach. Ta decyzja miał związek - jak informowało biuro - z zarzutami, jakie Kamińskiemu postawiła rzeszowska prokuratura.
. Były szef CBA twierdzi, że funkcjonariuszem nie jest od chwili, gdy został odwołany przez premiera ze swojej funkcji. "Zostałem powołany na swoją funkcję przez premiera rządu polskiego i odwołany - z naruszeniem prawa - przez premiera rządu polskiego. (...) " - mówił m.in. w ubiegłym tygodniu na zwołanej przez siebie konferencji prasowej.
Innego zdania jest jednak CBA. Według Biura Kamiński został odwołany z funkcji szefa, analogicznie jak jego zastępcy, ale nie zwolniony ze służby. O tym, że był funkcjonariuszem biura, świadczyć ma m.in. fakt, że .
W piśmie przesłanym do Wojtunika - którego kopie otrzymała PAP - Kamiński zaznaczył, że w jego opinii decyzja o zawieszeniu go w obowiązkach służbowych jest bezpodstawna. Poinformował też, że ją odsyła razem z przesłaną na jego konto pensją. "Jednocześnie " - dodał.
"Mogę potwierdzić, że takie pismo otrzymaliśmy i szef CBA na pewno się z nim zapozna" - powiedział rzecznik biura Jacek Dobrzyński. Pytany o kwestie pensji przesłanej Kamińskiemu dodał natomiast, że .
Sejmowa . Zapowiedział to przewodniczący komisji Konstanty Miodowicz z PO. Jego zdaniem "od pewnego czasu uczestniczymy w pewnym show".
"Były szef CBA organizuje konferencje prasowe, na których ujawnia informacje, które posiadł z racji pełnienia obowiązków służbowych, i h" - powiedział Miodowicz. Zdaniem Miodowicza Kamiński, choć został odwołany z funkcji szefa CBA, pozostaje funkcjonariuszem, ale - zastrzegł Miodowicz - .