Aż 70 proc. głosujących w sondzie Radia ZET oceniło, że zarówno premier, jak i prezydent powinni stanąć murem za Włodzimierzem Czarzastym w sporze z ambasadorem USA.
Komorowski: Jak można krytykę polityczną nazwać obelgą?
Jestem zwolennikiem wygaszania tego konfliktu, bo jest szkodliwy dla obu stron, szczególnie dla relacji polsko-amerykańskich – komentuje w Radiu ZET były prezydent i były marszałek Sejmu.
Bronisław Komorowski zaznacza, że w wypowiedziach marszałka Sejmu ws. pokojowego Nobla dla prezydenta USA nie było żadnej obelgi, a ambasador "przez pomyłkę albo specjalnie" myli pojęcia obelgi z krytyką polityczną. Jak można krytykę polityczną nazwać obelgą? To będzie rodziło dalsze, bardzo niedobre konsekwencje, bo może prowadzić do próby uniemożliwienia wszelkiej krytyki pod adresem prezydenta USA. To jest nienormalne – ocenia była głowa państwa.
Komorowski: W podobnej sytuacji wysłałem twardy list do Obamy
Komorowski uważa, że tu właśnie powinien interweniować prezydent Karol Nawrocki. Powinien próbować sprawę wyciszyć, a nie nagłaśniać, ale wydaje się, że prezydent Nawrocki sam chce eskalować sprawę, zwołując RBN na temat m.in. marszałka Czarzastego – mówi Bronisław Komorowski.
Co prawda to dwie zupełnie inne osobowości, ale prezydent Obama miał wpadkę, powiedział publicznie o polskich obozach śmierci. Mogłem ryknąć jak lew, mogłem pisnąć jak mysz, ale zrobiłem co innego – napisałem dosyć twardy list, w tonie przyjacielskim, że prezydent powinien wyjaśnić i przeprosić – opisuje były prezydent.
Były prezydent zaznacza, że listu nie upubliczniał, bo chodziło o to, "by dać szansę prezydentowi Obamie na wyjście z twarzą i on skorzystał". Dopytywany o to, czy właśnie taki tajny list powinien napisać Karol Nawrocki, Bronisław Komorowski odpowiada, że "jeśli prawdziwe byłyby opinie, które sam upowszechniał o szczególnie dobrych relacjach, to tak powinien zrobić".
Mimo to, przyznaje były prezydent RP, wydaje mu się, że te rzekomo dobre relacje to "mit tworzony na użytek wewnętrzny, że ma szczególnie przyjacielskie relacje z Trumpem".
Komorowski: Wypowiedź Nawrockiego była piskiem myszy
Była piskiem myszy wypowiedź prezydenta Nawrockiego po nieszczęsnych słowa Trumpa dotyczących oceny sojuszników w Afganistanie, w tym polskich żołnierzy – prezydent Nawrocki cicho pisnął, a zapowiadał, że będzie ryczał jak lew – ocenia były prezydent i zarazem były szef MON.
Komorowski przychyla się też do sugestii generała Romana Polko, który zauważył w czwartek na antenie Radia ZET, że obecny prezydent powinien spotkać się z weteranami.
Komorowski: RBN nie jest od zajmowania się Czarzastym
Pytany o zwołanie Rady Bezpieczeństwa Narodowego m.in. ws. Włodzimierza Czarzastego, Bronisław Komorowski odpowiada, że w tej sprawie kibicuje Polsce i dodaje: Proszę mnie nie zmuszać do tego, żebym wybierał między dżumą i cholerą.
Jego zdaniem w tej chwili widzimy zjawisko "dosypywania do pieca kolejnych szufli węgla, żeby się bardziej paliło". Była głowa państwa zaznacza, że RBN jest od tego, by załatwiać sprawy trudne, związane z bezpieczeństwem, a nie od zajmowania się marszałkiem Czarzastym. Jeśli prezydent ma dowody na nieprawidłowe relacje pana marszałka, w domyśle ze szpiegami, to niech zawiadamia prokuraturę, służby, ale nie miesza w to RBN – sugeruje Gość Radia ZET.
Komorowski o Ziobrze: Przecież nikt nie wyśle komandosów
Pytany z kolei o zgodę na aresztowanie Zbigniewa Ziobry, Bronisław Komorowski wyznaje, że nie wierzy, aby były minister trafił do aresztu. Przecież nikt nie wyśle komandosów, żeby aresztować w Budapeszcie zbiegłego Zbigniewa Ziobrę – dodaje. Zaznacza jednak przy tym, że jeśli pójdą nie po myśli Ziobry wybory parlamentarne na Węgrzech, to nie wiadomo, gdzie będzie szukał azylu. Zbieg ma to do siebie, że będzie szukał bezpiecznego dla siebie miejsca – kwituje Bronisław Komorowski.