Pomyłkę Bronisława Komorowskiego można było jednak łatwo usprawiedliwić, zwłaszcza że główne hasło stronnictwa Borowskiego to... "nowe otwarcie". Dokładnie to samo
hasło Borowski prezentował w kwietniu 2004 r., zakładając SDPL i opuszczając po raz pierwszy klub SLD.
Mimo że w kole jest tylko 8 posłów, Borowski jest przekonany, że teraz ma większe szanse na przebicie się ze swoim pomysłem na lewicę. Jednak dla posłów SLD pomysł Borowskiego to dobrze
znane z AWS "jednoczenie poprzez podział". Były marszałek już bowiem zapowiada tworzenie kolejnej nowej lewicowej formacji i apeluje do działaczy SLD o porzucenie szyldów i
współpracę.
"To jakiś nonsens! Najpierw tworzą własne koło, bo nas już nie lubią, po czym deklarują, że razem z nami chcą robić coś na nowo. To po co z tego klubu w ogóle
wychodzili?" - dziwi się jeden z prominentnych polityków SLD. A Wacław Martyniuk przypomina, że to Borowski odpowiada za podział SLD, a tak naprawdę jego zdaniem całej polskiej
lewicy.
"Jak z tymi ludźmi można poważnie rozmawiać? To, co zrobił po raz kolejny Borowski, jest złe. Przez niego wyborca może sobie pomyśleć, że polska lewica to po prostu
kabaret" - podkreśla polityk Sojuszu.
Na razie o lewicy jak o kabarecie wypowiada się prawica. Jak mówi DZIENNIKOWI Zbigniew Giżyński, efektem obecnych podziałów będzie to, że w kolejnym parlamencie nie będzie żadnej partii
lewicowej.
"Jestem przekonany, że Platforma stanie się centrolewicą, my centroprawicą, a dla innych nie będzie już po prostu miejsca" - podkreśla poseł PiS. Co na to politycy SLD i
SdPL?
Jedni i drudzy mówią to samo. "Ten scenariusz się sprawdzi tylko wtedy, gdy dalej będziemy się dzielić" - podkreślają. I dalej się kłócą.