Stworzenie zawodowej armii było jednym z wyborczych haseł PO, która nie zrezygnowała z pomysłu - mimo wątpliwości opozycji, czy da się ją tak szybko przeprowadzić, oraz prezydenta, który uważał, że nowa armia musi być liczniejsza niż zakładane 120 tys. żołnierzy. Posłowie Platformy zgłosili projekt ustawy, która znosi pobór w 2009 roku i choć rząd zapewnia, że to koniec "amatorskiej" armii, wcale tak być nie musi.
By rzeczywiście tak się stało, trzeba przyjąć specjalną ustawę o zasadach rekrutowania do zawodowej armii. Problem w tym, że taka regulacja nie jest jeszcze przygotowana.
W wywiadzie dla DZIENNIKA minister obrony narodowej Bogdan Klich uspokaja. "Na pracę nad tą ustawą rząd, Sejm, Senat i prezydent mają jeszcze 13 miesięcy" - podkreśla. "Zapewniam, że ostatnie przymusowe wcielenie do armii odbędzie się w dniach 4-6 grudnia tego roku. Po nim już nikt, kto nie będzie chciał służyć w wojsku, nie będzie do tego zmuszony" - dodaje.
BOGDAN KLICH*: Bo takie zapisy nie są potrzebne. Co roku Rada Ministrów określa liczbę osób, które mają być powołane do odbycia czynnej służby wojskowej. Jeśli więc rząd nie ma woli
politycznej do tego, żeby przeprowadzić pobór, to go nie przeprowadza. I w przyszłym roku nie przeprowadzi.
Jej projekt już został przygotowany przez MON i trafił do uzgodnień międzyresortowych. To projekt dużej nowelizacji ustawy o powszechnym obowiązku obrony. Mówi on, że przymusowe wcielenie do
wojska zniknie od 1 stycznia 2010 r. Zastąpi je nowy system naboru do armii zawodowej. Projekt ustawy przedłożymy Sejmowi na początku przyszłego roku. Na pracę nad tą ustawą rząd, Sejm,
Senat i prezydent mają więc jeszcze 13 miesięcy.
Projekt, będący inicjatywą poselską, przyspiesza o kilka miesięcy wprowadzenie nowego systemu naboru do armii zawodowej, tak aby można go było przećwiczyć już w roku 2009. Jeżeli posłowie
go przyjmą, powitamy to z zadowoleniem. Ten projekt cieszy się aprobatą zarówno MON jak i MSWiA. Jest on spójny z systemem, który chce wprowadzić rząd. Tak, jak projekt rządowy przewiduje
on, że pobór będzie zastąpiony kwalifikacją, a przymusowe wcielenie rekrutacją ochotników. Ale, jeszcze raz powtórzę, nie jest on niezbędny, bo bez niego w przyszłym roku przymusowego
wcielenia i tak nie będzie.
Zawiesi je bezterminowo. Będzie je jednak można odwiesić w sytuacji zagrożenia bezpieczeństwa państwa. Jest nim ryzyko naruszenia integralności terytorialnej bądź groźby agresji. Pobór
będzie mógł wtedy odwiesić prezydent na wniosek rządu, na czas określony.
Zarejestrowaliśmy już 22,5 tysiąca ludzi. Najwięcej jest wśród nich osób, które już odbyły zasadniczą służbę wojskową.
Obecnie służy w wojsku 79 tys. żołnierzy zawodowych. Mamy też 8,7 tys. żołnierzy nadterminowych. Kolejne 3 tys. ludzi to kandydaci na zawodowców uczący się w szkołach wojskowych. To daje
prawie 91 tys. ludzi, co do których możemy być w znacznym stopniu pewni, że pozostaną. Jeżeli dodać do tego 22,5 tys. zarejestrowanych ochotników, to liczba ta wzrasta do ponad 113 tys.
Cały wywiad z ministrem Bogdanem Klichem ukaże się we wtorkowym DZIENNIKU.