Dziennik Gazeta Prawana logo

Zamiast poboru będą agencje reklamy

24 listopada 2008, 18:01
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Zamiast poboru będą agencje reklamy
Inne
Znienawidzone przez 19-latków Wojskowe Komendy Uzupełnień nie będą zlikwidowane, mimo przejścia naszej armii na zawodowstwo. Zmienią się jednak nie do poznania. Będą przypominać agencje reklamowe - zdradza w rozmowie z DZIENNIKIEM minister obrony narodowej Bogdan Klich.
mk080917_108_126538a_622351.jpg
Klich: Zamiast poboru do armii - agencja reklamowa

Minister obrony Bogdan Klich narodowej tłumaczy, że pozostawienie WKU jest koniecznością, ale podkreśla, że nie będą już one przypominać tych sprzed lat. Znani wszystkim poborowym opryskliwi majorzy mają zamienić się w przyjaznych agentów reklamowych, którzy będą zachwalać uroki służby wojskowej.

>>>Klich dla DZIENNIKA: To ostatni taki pobór

"Stanąłem przed wyborem: albo dokonać generalnej wymiany kadr w WKU, albo dać szansę tym, którzy w nich służą. Zdecydowałem się na to drugie. Jeśli nowy system nie zacznie działać, zawsze pozostanie możliwość dokonania generalnej wymiany kadr" - mówi DZIENNIKOWI minister Bogdan Klich.

p

Po skończeniu 19 lat każdy młody mężczyzna będzie miał obowiązek jednorazowego stawienia się do WKU, by podda się badaniom lekarskim, które pozwolą ocenić jego predyspozycje fizyczne i psychiczne. Wstępnie zostanie określona jego przydatność do konkretnej służby, ale tylko na wypadek, gdyby została ogłoszona mobilizacja powszechna.


Wojsko musi wiedzieć, czy Jan Kowalski ma obie ręce, nogi i oboje oczu, czy w sytuacji zagrożenia bezpieczeństwa państwa może być zmobilizowany. Chcemy tego Kowalskiego tylko jeden raz obejrzeć. Jednak żadna z osób przechodzących kwalifikację nie będzie przymuszona do służby wojskowej. Każdy, kto nie będzie chciał wstąpić do armii, zostanie z automatu przeniesiony do tak zwanej rezerwy mobilizacyjnej. Dostanie książeczkę wojskową, a do niej wpis, że ma uregulowany stosunek do służby.

Tylko ci, którzy będą chcieli podpisać kontrakt z armią, otrzymają przydział do konkretnej jednostki. Dostaną go także ci, którzy zadeklarują, że w razie potrzeby, będzie ich można powołać pod broń - wstąpią do Narodowych Sił Rezerwy.

Stanąłem przed wyborem: albo dokonać generalnej wymiany kadr w WKU, albo dać szansę tym, którzy w nich służą. Zdecydowałem się na to drugie rozwiązanie. Ci ludzie regularnie odbywają teraz szkolenia, uczestniczą ćwiczeniach, grach symulacyjnych, zajęciach z marketingu i reklamy.

Przygotowała je wyspecjalizowana firma szkoleniowa. Indywidualnie weryfikujemy przydatność poszczególnych osób.


Dokładnie tak. Każda z osób służących w WKU wie, że jeżeli nie będzie zabiegać o ochotników i informować o warunkach służby, to albo zostanie przeniesiona do innego rodzaju służby, albo będzie zwolniona z wojska.

Cały wywiad z ministrem Bogdanem Klichem ukaże się we wtorkowym DZIENNIKU.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj