Dziennik Gazeta Prawana logo

Urzędnicy nie dostaną gigantycznych nagród

7 grudnia 2008, 10:57
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
200 milionów złotych. Tyle na nagrody mieli wydać ministrowie w swoich resortach w pierwszym roku rządów koalicji PO-PSL. Jak napisał newsweek.pl, absolutnym rekordzistą jest Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, które na dodatkową motywację swoich pracowników wydało aż 70 mln złotych. "To bzdura" - odpowiedział rzecznik resortu i miał racje. Magazyn przeprosił już za pomyłkę. W błąd wprowadzili go... sami urzędnicy.

Różnice między poszczególnymi resortami w wynagradzaniu swoich pracowników są ogromne. Rekordzistą jest wspomniane już Ministerstwo Rozwoju Regionalnego. Elżbieta Bieńkowska sypnęła na nagrody 70 milionów złotych. To o 17 milionów więcej niż w tym samym resorcie wysupłała rok wcześniej Grażyna Gęsicka z PiS - napisał newsweek.pl.

Na drugim miejscu uplasowało się Ministerstwo Infrastruktury. "Chociaż budowa autostrad wcale nie ruszyła z kopyta, Cezary Grabarczyk podwyższył pulę nagród z 44 mln zł (w 2007 roku) do niemal 54 mln zł w 2008 roku" - pisze newsweek.pl.

Ale informacje portalu od razu sprostował Stanisław Krakowski, rzecznik ministerstwa rozwoju regionalnego. "To bzdura, tyle wynoszą wszystkie wynagrodzenia resortu" - mówi w rozmowie z onet.pl. "70 mln to suma przeznaczona na wszystkie wynagrodzenia pracowników, a nie na nagrody. Zgodnie z ustawą, na nagrody możemy przeznaczyć 3 procent tej sumy, czyli nieco ponad 2 mln złotych" - podkreśla.

"Newsweek" przeprosił już za pomyłkę w tekście. Magazyn przyznał, że podał błędne informacje dotyczące wysokości nagród wypłaconych pracownikom Ministerstwa Rozwoju Regionalnego oraz Ministerstwa Infrastruktury. Okazuje się, że nie jest to 200 milionów złotych, tylko dużo mniej.

"W tekście <200 mln zł na nagrody w ministerstwach> zamieszczonym w artykule "Rząd nagrodzonych", który ukaże się w poniedziałkowym <Newsweeku>, podałam błędne informacje dotyczące wysokości nagród wypłaconych pracownikom Ministerstwa Rozwoju Regionalnego oraz Ministerstwa Infrastruktury" - przyznaje sama autorka tekstu Joanna Tańska.

"Napisałam, że było to (odpowiednio) 70 mln zł oraz 53 mln zł. W rzeczywistości sumy powinny być dużo mniejsze. Pomyłka wynikała z tego, że na pytanie o wydatki na nagrody w ostatnim roku, resorty podały mi powyższe kwoty. Jak się okazuje, w obydwu przypadkach, tyle wynosi cały fundusz wynagrodzeń, z którego nagrody stanowią 3 procent" - wyjaśnia autorka.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj