"Mam plan B. Zamierzam doprowadzić do tego, żeby polskie szpitale się nie zadłużały. To jest mój główny cel, z którym przyszłam do ministerstwa" - powiedziała Kopacz i dodała, że plan B to także przekształcenie szpitali.

Minister powiedziała, że pracuje nad nowymi ustawami, które wprawdzie nie zmieniają tak gruntownie systemu jak ustawa o przekształceniach szpitali w spółki, ale dużo reformują. "W tej chwili pracujemy nad koszykiem świadczeń gwarantowanych, nad informatyzacją, nad prawem farmaceutycznym, nad prawem refundacyjnym" - powiedziała.

Kopacz nie chciała ujawnić w jaki sposób zamierza przekształcać szpitale w spółki, skoro ustawowo okazało się to niemożliwe. Wcześniej pojawiały się jednak spekulacje, że rząd przepchnie komercjalizację placówek "tylnymi drzwiami", czyli za pomocą furtek prawnych. "Placówki mogą to zrobić poprzez likwidację i powołanie nowego podmiotu z pełną odpowiedzialnością samorządu za ten podmiot" - tłumaczył w radiowej "Trójce" Michał Boni.

Ewa Kopacz zaprzeczyła, że pomysłem na "tylne drzwi" jest dalsze pójście na rękę lewicy, z którą można byłoby odrzucić prezydenckie weto.

"Myśmy ustępowali lewicy w tej sprawie. Ustąpiliśmy w tym, że w tej chwili 3/5 rady powiatu czy rady województwa musiałby wyrazić zgodę na likwidację, czy wyzbywanie się części majątku, czy zmianę przeznaczenia" - powiedziała Kopacz.

"My jesteśmy akurat tym ugrupowaniem, które miało swój pomysł, przyszło z tym pomysłem. Jeśli zawetowano, jeśli nie było woli, będziemy realizować swój pomysł, ale innymi drogami" - dodała.