Przełom w aferze sopockiej? Na pewno dzień triumfu biznesmena Sławomira Julkego, który w lipcu 2008 r. doniósł prokuraturze, że prezydent miasta Jacek Karnowski próbował go skorumpować. Dla prezydenta - dzień, w którym stał się "podejrzanym Jackiem K."
Jakich? Prokuratura Krajowa, która prowadzi sprawę, zasłania się tajemnicą - twierdzi, że wkrótce postawi w tej sprawie kolejne zarzuty następnym podejrzanym. Wczoraj do DZIENNIKA dotarła informacja, że może chodzić m.in. o jednego ze wspólników słynnej sopockiej kancelarii prawnej. Z racji znajomości mecenasów z prezydentem Lechem Kaczyńskim kancelaria ta nazywana jest w Trójmieście "prezydencką".
Z samym prawnikiem nie udało nam się skontaktować. Jego wspólnik Marek Głuchowski komentuje krótko: "To jakaś nieprawdopodobna plotka."
Z naszych informacji wynika, że Pozostałe dotyczą łapówek przy budowie Centrum Haffnera, sztandarowej inwestycji miasta, przy przetargach organizowanych przez miasto oraz handlu mieszkaniami komunalnymi.
"Jackowi K. postawiliśmy osiem zarzutów, siedem z nich dotyczy korupcji" - mówił wczoraj Zbigniew Niemczyk, naczelnik sopockiego oddziału Biura ds. Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Krajowej. Ostatni, niekorupcyjny zarzut, dotyczy prób wpływania na działalność organów ścigania.
i nadużycia przy inwestycji Centrum Haffnera CBA badało od dwóch lat. Sprawa nabrała tempa w lipcu 2008 r. Wtedy zawiadomienie przeciwko prezydentowi złożył sopocki biznesmen Sławomir Julke, działacz PO, a prywatnie przyjaciel Karnowskiego. Dał śledczym nagranie swojej rozmowy z Karnowskim, z którego miało wynikać, że prezydent zażądał od niego dwóch mieszkań w zamian za pomoc w uzyskaniu zgody na przebudowanie piętra kamienicy.
Julke nie krył zadowolenia: "Mimo wielkich kosztów moralnych i krzywd, jakie poniosła moja rodzina, bezwzględnie należy demaskować skorumpowanych i zakłamanych polityków" - powiedział DZIENNIKOWI. "Nie żałuję, że zdemaskowałem korupcję w Sopocie i zdecydowałem się przeciwstawić Karnowskiemu."
Wczoraj prokuratura złożyła wniosek o aresztowanie prezydenta. Poręczyli za niego m.in. Lech Wałęsa, abp Tadeusz Gocłowski, były metropolita gdański, i poseł Jarosław Gowin (PO).