Andrzej Czuma przyznał, że był zadłużony w banku i centrum medycznym. W tym ostatnim na ponad 20 tysięcy dolarów. Oba te długi spłacił sprzedając dom. "Prawdą jest, że leżałem czas jakiś w szpitalu <Zmartwychwstanek> w Chicago. Dług za ten pobyt wzrósł do 23,312 dolarów. Został pokryty ze sprzedaży domu na rzecz kancelarii adwokackiej w kwietniu 2005 roku" - mówił Czuma.
Dodał, że zobowiązania wobec osób prywatnych i instytucji to codzienność funkcjonowania firmy w USA. W jego ocenie spory cywilne w tej sprawie są normalnością i nie są żadną plamą, dlatego nie informował o tym szefa rządu. "" - powiedział Czuma.
i postępowania sądowe związane z tymi zdarzeniami. Czuma przyznał się, że - mimo wezwań - nie stawiał do sądu cywilnego na sprawę wytoczoną mu przez jednego z uczestników kolizji. " "Nie byłem winien wypadku, w wyniku którego Maura Schmitz doznała uszkodzeń tylnego zderzaka. Nie reagowałem na te wezwania, bo uznałem, że nie ma się czym przejmować, wcześniej wygrałem sprawą karną" - tłumaczył się Czuma
>>>Minister sprawiedliwości żyje na kredyt
"?" - zapytali dziennikarze ministra. "Nie mogę się na to zgodzić, bo to mogłoby prowadzić do nadużyć (...) To jest prawo dostępu do historii życia człowieka. Zobowiązania wobec osób prywatnych i instytucji to codzienność funkcjonowania firmy w USA. Dlatego spory cywilne w tej sprawie są normalnością" - mówił Czuma.
Na pytanie, czy minister był kiedykolwiek skazany w USA przez sąd karny, odpowiedział, że nie. "" - powiedział Czuma.