z gigantycznego pakietu 68 mld euro, jakie dla Polski uruchomiła Unia, kilka miesięcy przed wyborami parlamentarnymi. Zdaniem prezesa BCC Marka Goliszewskiego i innych wielkich projektów infrastrukturalnych. Wciąż nie możemy wydać jednej trzeciej pieniędzy przeznaczonych na lata 2004 - 2006 i jak na razie nie wydaliśmy prawie nic z budżetu na lata 2007 - 2013.
"To są opóźnienia, które odziedziczyliśmy po poprzednich rządach. W latach 2005 - 2007 nikt nie mówił beneficjentom, że polskie przepisy o ochronie środowiska są niezgodne z unijnym prawem. Wszystko musieliśmy zaczynać od nowa" - tłumaczy wiceminister rozwoju regionalnego Krzysztof Hetman.
>>>Firmy nie mogą wykorzystać miliardów z UE
Ale według BCC Dlaczego? Jeden z powodów to - nad unijnymi projektami pracuje aż 150 instytucji. Druga przyczyna to . A rząd, zdaniem BCC, planuje cięcia pensji ekspertów od funduszy. Jest jeszcze jeden, poważniejszy zarzut organizacji przedsiębiorców: które mają uzyskać dofinansowanie. W komisjach selekcyjnych zasiadają osoby, które po godzinach pomagają w przygotowaniu wniosków. Prezes Goliszewski zapowiada, że BCC przeprowadzi w tej sprawie własne śledztwo, nie wyklucza, że złoży zawiadomienia do prokuratury.
Ministerstwo Rozwoju Regionalnego zapowiada przyspieszenie. "Do końca kwietnia podpiszemy umowy na kolejne 15 mld zł. Mamy też przygotowane kolejne projekty na blisko 100 mld zł" - zapowiada Krzysztof Hetman.
To jednak nie uspokaja minister rozwoju regionalnego w rządzie PiS Grażyny Gęsickiej. bo nie tylko nie powstają drogi i oczyszczalnie ścieków, ale marnujemy także szanse na uniknięcie recesji dzięki szybkiemu wykorzystaniu unijnej pomocy" - twierdzi Gęsicka. I dodaje, że jeśli nic się nie zmieni, będziemy potrzebowali 33 lat, aby wykorzystać to, co Unia nam dała na lata 2007 - 2013.
>>>Palikot o Gęsickiej i unijnych dotacjach: Nie myślałem nigdy, że ona się tak prostytuuje