"Decyzja już zapadła, nie zmienię swoich intencji. To święto ma łączyć, a nie dzielić" - tak tłumaczył Tusk swoją nieustępliwość. "Nie możemy pozwolić sobie na większe zamieszanie" - dodał. Wcześniej szef gabinetu politycznego premiera Sławomir Nowak określił propozycję "S" jako "obraźliwą".

>>> Rząd: Propozycja "Solidarności" nas obraża

Co zaproponowali związkowcy? Chcą, by polityczna część obchodów 20. rocznicy wyborów z 4 czerwca wróciła do Gdańska, a w zamian obiecują spokojną demonstrację. Postawili jednak jeden warunek: Tusk miałby się spotkać ze swoimi gośćmi nie pod pomnikiem Poległych Stoczniowców, a w dworze Artusa.

"Nie przenośmy stolicy <Solidarności> do Krakowa" - tak apelował dzisiaj w TVP Info Karol Guzikiewicz. Wiceszef przewodniczący stoczniowej Solidarności złożył jednocześnie kolejną ofertę - uroczystość w Gdańsku, prowadzona zarówno przez premiera jak i prezydenta oraz telewizyjna debata Tuska ze związkowcami za cenę spokoju w trakcie obchodów 4 czerwca.