Wiceminister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski podkreślił, że sprawę badały dwa niezależne zespoły dochodzeniowe: gdańskich prokuratorów oraz specjalna komisja służby więziennej."Ich wnioski są zbieżne" - podkreślił.

Reklama

>>> PiS: Wyjaśnić tajemnicze samobójstwa

"Biegły od prokuratorów potwierdził, że było samobójstwo. Nie znaleziono żadnych śladów osób trzecich" - mówi Krzysztof Kwiatkowski w TVN24. Dodał, że zespół prokuratorów przeprowadził rozmowy z rodziną Mariusza K., kolegami z pracy oraz "z kobietą, z którą pozostawał w bardzo bliskich kontaktach". "Wszystko wskazuje na to, że przyczyną śmierci były okoliczności osobiste" - podkreślił.

Dlaczego wiadomość o śmierci Mariusza K., który dwa lata temu pilnował w olsztyńskim areszcie Wojciecha Franiewskiego - szefa i pomysłodawcę porwania Krzysztofa Olewnika i którego powieszonego znaleziono w celi - została ujawniona dopiero po czterech dniach?

"Mariusz K. popełnił samobójstwo z niedzieli na poniedziałek, tuż przed północą. Już po północy policjanci przesłali faksem informację do Służby Więziennej, ale niestety na numer faksu, który nie jest używany od paru lat. Kiedy już dotarła pod właściwy - nie było w niej zawartej najważniejszej wiadomości, że był to funkcjonariusz, który pilnował Wojciecha Franiewskiego" - wyjaśnił.