: Moim zdaniem to była rutynowa procedura SB. Prześwietlano w ten sposób wszystkich polityków wysokiego szczebla. Ktoś musiał te plotki o Kwaśniewskim tworzyć i
podsycać. W związku z tym SB postanowiła je sprawdzić.
Ja nigdy nie widziałem swojej teczki w IPN, ale byłbym zdumiony, gdyby jej nie było. Pamiętam, gdy pierwszy raz pojawiłem się w gabinecie premiera Rakowskiego i zaczęliśmy o czymś
rozmawiać, on w pewnym momencie położył palec na ustach i pokazał na sufit. Początkowo nie wiedziałem, o co chodzi, ale Rakowski zaczął robić dziwne miny i szybko się domyśliłem. Aby
swobodnie porozmawiać, wychodziliśmy zawsze do Łazienek i spacerowaliśmy po parku. On obawiał się SB.
Tylko generał Kiszczak mógłby na to pytanie odpowiedzieć.
>>> SB zbierała haki na Kwaśniewskiego
Nie wiem, kto wydawał dyspozycje i na jakim szczeblu się to odbywało, ale doskonale wiedziałem, że były podsłuchy. Po Okrągłym Stole Kwaśniewski był wschodzącą gwiazdą i SB musiała to
zrobić. Funkcjonariusze robili to na własny użytek albo po prostu na wszelki wypadek, bo może ktoś zapyta i wtedy udowodnimy, że wszystko wiemy i że nie na darmo nam się płaci.
To już było w nowej Polsce, po wybuchu sprawy "Olina" w 1995 r. Spotkaliśmy się u mnie w domu, weszliśmy do łazienki. Odkręciłem wszystkie krany. To było śmieszne, bo
Kwaśniewski był wtedy prezydentem elektem, jeszcze niezaprzysiężonym, a ja byłem ministrem spraw wewnętrznych i administracji. Mieliśmy wtedy wrażenie, że UOP podsłuchuje wszystkich, a
zwłaszcza ludzi lewicy.
*Leszek Miller to były sekretarz Komitetu Centralnego PZPR, uczestnik obrad przy Okrągłym Stole, premier w latach 2001-2004