Spółka PL.2012 została powołana przez rząd. I choć budowa stadionów, hoteli i autostrad, których domaga się od nas UEFA, nie przekroczyła do tej pory półmetka, to w połowie lipca okazało się, że każdy z trzech prezesów tej rządowej instytucji otrzymał na rękę ponad 110 tys. zł ekstra. Jeden z nich, Rafał Kapler, który jest ponadto prezesem w spółce budującej Stadion Narodowy, odebrał tam dodatkową premię - kilkanaście tysięcy złotych.
>>>Minister sportu tnie pensje w PL.2012
Kiedy wybuchła polityczna burza, minister sportu Mirosław Drzewiecki początkowo bronił przyznanych nagród. W końcu jednak zapewnił, że menedżerowie oddadzą pieniądze. We wtorek zdecydował, że będą zwracać je w ratach. Jak? Przez ponad trzy lata będą dostawać niższe pensje. - czytamy w komunikacie wydanym przez resort sportu. Jak jego decyzję komentują prezesi, którym odebrano premie? "Wszystko na ten temat znajduje się w komunikacie Ministerstwa Sportu, nie mamy nic do dodania" - ucina Katarzyna Meller, rzeczniczka spółki PL.2012.
>>>Wzięli premie to niech nie biorą pensji
Dlaczego Drzewiecki postanowił odebrać menedżerom pieniądze? Jak tłumaczyli w komunikacie przedstawiciele ministerstwa, wynika to z okoliczności związanych z kryzysem gospodarczym, "oczekiwań społecznych" oraz "konieczności oszczędności w wydatkach publicznych". Te tłumaczenia nie przekonują przedstawicieli opozycji. - ocenia Jan Dziedziczak, poseł PiS. Zrozumienia dla decyzji ministra Drzewieckiego nie znajduje nawet poseł koalicyjnego PSL Eugeniusz Kłopotek. "Mam powyżej uszu tych śmieszności. To zwracanie pieniędzy to od początku był pic na wodę" - mówi DZIENNIKOWI. Bardziej wyrozumiały jest senator PO Andrzej Person. "To honorowe rozwiązanie, przecież chodzi o to, aby oddali te premie" - ocenia w rozmowie z nami.
Jego zdaniem wcześniejsza decyzja o przyznaniu nagród menedżerom spółki PL.2012 była rzeczywiście pochopna. - dodaje.