Anna Wojciechowska: Aleksandra Jakubowska uniewinniona. Reszta głównych podejrzanych w aferze Rywina na wolności. Czyli afery nie było?

Jan Rokita*: Była. Trzeba się przyjrzeć uzasadnieniom aktu oskarżenia i orzeczenia sądu. Wyrok wobec Jakubowskiej dotyczy bardzo niewielkiej, acz symbolicznej części manipulacji przy ustawie o radiofonii i telewizji. Bez względu na to nadal jasne jest jedno: pani minister Jakubowska jest odpowiedzialna za dwie fundamentalne sprawy. Po pierwsze za karygodne tworzenie złego prawa. Dlatego, gdyby wczorajszy wyrok miał być rozumiany jako proste uniewinnienie Aleksandry Jakubowskiej, to musielibyśmy przyjąć go jako przyzwolenie na tworzenie złego prawa, które zatruwa życie zwykłym ludziom, prawa które niszczy Rzeczpospolitą.

Co pan mówi? Jakubowska podaje się teraz za przykład urzędnika dbającego o interes państwa.

Dlatego przestrzegam przed takim rozumieniem wyroku. Tym bardziej że na pani Jakubowskiej ciąży jeszcze inna odpowiedzialność. Wprowadzając według własnego uznania, przy kawie w restauracjach, we własnym komputerze zmiany w projekcie ustawy i jednocześnie rozsyłając różne wersje tego projektu osobom nim zainteresowanym, prowadziła jawnie grę korupcyjną z nadawcami, próbując naciskać na koncern medialny, związany z aferą korupcyjną. Gdyby więc wyrok dla niej miał być uniewinniający, to byłoby to też przyzwolenie na używanie prawa do gry korupcyjnej.

Pan mówi w trybie przypuszczającym. A klamka już zapadła, wyrok jest. Czyli jest przyzwolenie na te patologie?

Jakubowska jest winna. Mówię to, co mówię, nie dlatego, że wymyślam baśń o pięciu zaczarowanych krukach. Tylko dlatego, że jako obywatel jestem zaniepokojony możliwością rozumienia tego wyroku przez opinię publiczną. Ten wyrok jest sygnałem ostrzegawczym, jeśli chodzi o stan Rzeczpospolitej na przełomie roku 2007 i 2008. On może nas symbolicznie cofnąć w czas sprzed 2003 r., w czas, w którym Polska nierządem stała. Ta zasada może być proklamowana ponownie.

A może to, co wy jako komisja śledcza ustaliliście, należy między bajki włożyć? Jeżeli uznamy, że grupa trzymająca władzę była piórem, a Jakubowska była stalówką, to skoro ona jest niewinna, nie ma również tej grupy - dowodził wczoraj Włodzimierz Czarzasty w TVN24.

Jeśli Jakubowska poprawnie pisała ustawę, nie mataczyła przy jej tekście, nie zmieniała jej po posiedzeniu Rady Ministrów, nie dzwoniła w tej sprawie do Czarzastego i Kwiatkowskiego itd., to nie tylko Jakubowska jest niewinna, ale afery Rywina w ogóle nie było, a jedynym prawdomównym człowiekiem w Polsce jest Czarzasty. I na tym polega groteska i dramatyzm tej sytuacji.

Czyli utrzymuje pan, że grupa trzymająca władzę była?

To już nie jest chyba przedmiotem dyskusji. Rekonstrukcja godzina po godzinie postępowania w tej sprawie Millera, Czarzastego, Kwiatkowskiego, Jakubowskiej odpowiada wręcz literackiemu wyobrażeniu grupy przestępczej. Tak, ci ludzie z różnym stopniem wiedzy i porozumienia działali jako zorganizowana grupa przestępcza mająca na celu wymuszenie łapówki.

Więc jak to się mogło stać, że dziś nie ma winnych afery Rywina? Jest ukarana jedna urzędniczka.

Obawiam się, że grożą nam czasy niesprawiedliwości i nierządu.

Ale dlaczego? Prokuratura poległa?

Nie byłem na rozprawach. Trudno powiedzieć, czy prokurator zignorował dobre argumenty komisji, czy też sąd dowody prokuratury. Wiem tylko jedno: źle się w Polsce dzieje.

A kto temu jest winny?

Dla nas, obywateli, to ci, którzy sprawują władzę, zarządzają prokuraturą, sądami, mają wpływ.

Nam mówiono kiedyś, że komisja śledcza musi być, bo prokuratura była pod wpływem SLD. Ale to śledztwo toczyło się już za rządów PiS.

Ja też myślałem tymi kategoriami, kiedy w 1991 r. składałem raport o zbrodniach stanu wojennego. Ale kiedy okazało się, że za rządów PiS ludzie, którzy tuszowali te zbrodnie, mogą robić kariery, straciłem przekonanie, że coś zależy od aktualnych dysponentów prokuratury. Polska jest krajem na tyle źle rządzonym, że sprawiedliwości nie staje się zadość. Chodzimy na wybory, cieszymy się przez chwilę, a potem okazuje się, że nic się nie zmienia.

Dziś znów mamy nadzieję, bo minister Ćwiąkalski zapowiedział apelację.

Rozmawiałem wielokrotnie z prof. Ćwiąkalskim na temat afery Rywina i wiem o tym, że był kibicem komisji śledczej i że bardzo mu zależało na egzekucji sprawiedliwości w tej sprawie. Jeżeli udałoby mu się przełamać te mechanizmy inercji i nierządu, to przeszedłby do historii jako wielki minister sprawiedliwości. Bardzo mu tego życzę.

Co powiedziałby pan dziś triumfującej Jakubowskiej?

Od pani minister nie oczekuje niczego. Prowadziłem z nią dialog w komisji i muszę powiedzieć, że spośród wszystkich przesłuchiwanych, była osobą, która najczęściej mówiła nieprawdę, najbardziej plątała się we własnych kolejnych wersjach nieprawdy. Ja dziś oczekuję tylko sprawiedliwości od państwa i dlatego się odzywam, choć w ogóle nie wypowiadam się w sprawach politycznych.