Jan Rokita*: Była. Trzeba się przyjrzeć uzasadnieniom aktu oskarżenia i orzeczenia sądu. Wyrok wobec Jakubowskiej dotyczy bardzo niewielkiej, acz symbolicznej części manipulacji przy ustawie o radiofonii i telewizji. Bez względu na to nadal jasne jest jedno: pani minister Jakubowska jest odpowiedzialna za dwie fundamentalne sprawy. Po pierwsze za karygodne tworzenie złego prawa. Dlatego, gdyby wczorajszy wyrok miał być rozumiany jako proste uniewinnienie Aleksandry Jakubowskiej, to musielibyśmy przyjąć go jako przyzwolenie na tworzenie złego prawa, które zatruwa życie zwykłym ludziom, prawa które niszczy Rzeczpospolitą.
Dlatego przestrzegam przed takim rozumieniem wyroku. Tym bardziej że na pani Jakubowskiej ciąży jeszcze inna odpowiedzialność. Wprowadzając według własnego uznania, przy kawie w restauracjach, we własnym komputerze zmiany w projekcie ustawy i jednocześnie rozsyłając różne wersje tego projektu osobom nim zainteresowanym, prowadziła jawnie grę korupcyjną z nadawcami, próbując naciskać na koncern medialny, związany z aferą korupcyjną. Gdyby więc wyrok dla niej miał być uniewinniający, to byłoby to też przyzwolenie na używanie prawa do gry korupcyjnej.
Jakubowska jest winna. Mówię to, co mówię, nie dlatego, że wymyślam baśń o pięciu zaczarowanych krukach. Tylko dlatego, że jako obywatel jestem zaniepokojony możliwością rozumienia tego wyroku przez opinię publiczną. Ten wyrok jest sygnałem ostrzegawczym, jeśli chodzi o stan Rzeczpospolitej na przełomie roku 2007 i 2008. On może nas symbolicznie cofnąć w czas sprzed 2003 r., w czas, w którym Polska nierządem stała. Ta zasada może być proklamowana ponownie.
Jeśli Jakubowska poprawnie pisała ustawę, nie mataczyła przy jej tekście, nie zmieniała jej po posiedzeniu Rady Ministrów, nie dzwoniła w tej sprawie do Czarzastego i Kwiatkowskiego itd., to nie tylko Jakubowska jest niewinna, ale afery Rywina w ogóle nie było, a jedynym prawdomównym człowiekiem w Polsce jest Czarzasty. I na tym polega groteska i dramatyzm tej sytuacji.
To już nie jest chyba przedmiotem dyskusji. Rekonstrukcja godzina po godzinie postępowania w tej sprawie Millera, Czarzastego, Kwiatkowskiego, Jakubowskiej odpowiada wręcz literackiemu wyobrażeniu grupy przestępczej. Tak, ci ludzie z różnym stopniem wiedzy i porozumienia działali jako zorganizowana grupa przestępcza mająca na celu wymuszenie łapówki.
Obawiam się, że grożą nam czasy niesprawiedliwości i nierządu.
Nie byłem na rozprawach. Trudno powiedzieć, czy prokurator zignorował dobre argumenty komisji, czy też sąd dowody prokuratury. Wiem tylko jedno: źle się w Polsce dzieje.
Dla nas, obywateli, to ci, którzy sprawują władzę, zarządzają prokuraturą, sądami, mają wpływ.
Ja też myślałem tymi kategoriami, kiedy w 1991 r. składałem raport o zbrodniach stanu wojennego. Ale kiedy okazało się, że za rządów PiS ludzie, którzy tuszowali te zbrodnie, mogą robić kariery, straciłem przekonanie, że coś zależy od aktualnych dysponentów prokuratury. Polska jest krajem na tyle źle rządzonym, że sprawiedliwości nie staje się zadość. Chodzimy na wybory, cieszymy się przez chwilę, a potem okazuje się, że nic się nie zmienia.
Rozmawiałem wielokrotnie z prof. Ćwiąkalskim na temat afery Rywina i wiem o tym, że był kibicem komisji śledczej i że bardzo mu zależało na egzekucji sprawiedliwości w tej sprawie. Jeżeli udałoby mu się przełamać te mechanizmy inercji i nierządu, to przeszedłby do historii jako wielki minister sprawiedliwości. Bardzo mu tego życzę.
Od pani minister nie oczekuje niczego. Prowadziłem z nią dialog w komisji i muszę powiedzieć, że spośród wszystkich przesłuchiwanych, była osobą, która najczęściej mówiła nieprawdę, najbardziej plątała się we własnych kolejnych wersjach nieprawdy. Ja dziś oczekuję tylko sprawiedliwości od państwa i dlatego się odzywam, choć w ogóle nie wypowiadam się w sprawach politycznych.