Dziennik Gazeta Prawana logo

Dalajlama przemówi w Sejmie

19 marca 2008, 00:32
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Polski parlament zaprasza przywódcę Tybetańczyków Dalajlamę. "Chcemy wyrazić solidarność Polski z narodem tybetańskim walczącym o swoje prawa" - mówi wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski. Ale, jak dowiedział się DZIENNIK, Dalajlama nie przyjedzie, jeśli nie przyjmie go prezydent lub premier, a tego punktu na razie nie ma w programie jego wizyty w Polsce.

Wicemarszałek Niesiołowski omawiał już szczegóły wizyty z przedstawicielem Dalajlamy Tseringiem Tashim. Dalajlama ma przyjechać do Polski późną wiosną na zaproszenie polskich parlamentarzystów. Głównym punktem programu będzie przemówienie w parlamencie. Wicemarszałek Sejmu nie ukrywa, że przedstawiciele chińskiego reżimu próbują naciskać na parlamentarzystów, by wizyta nie doszła do skutku. Szczegółów nie chce jednak zdradzić.

"To, co reżim w Pekinie robi teraz w Tybecie i innych częściach Chin, potwierdza, że polityka uległości wobec komunistycznych Chin jest błędna" - mówi twardo Niesiołowski. Jego zdaniem zeszłotygodniowe wydarzenia w Lhasie, kiedy Chińczycy zabili kilkudziesięciu Tybetańczyków uczestniczących w pokojowej manifestacji, zwiększa szansę na wizytę Dalajlamy w Polsce.

Polski rząd liczy się z negatywną reakcją Chin w związku z wizytą Dalajlamy w Polsce. Jak dowiedział się nieoficjalnie DZIENNIK, właśnie z tego powodu Dalajlama nie będzie przyjmowany jako głowa państwa. Stąd nie zaprasza go Ministerstwo Spraw Zagranicznych, lecz parlament. I takie rozwiązanie nie spowoduje poważnych implikacji politycznych w relacjach z Chinami.

Jednak może ono nie spodobać się mieszkańcom Tybetu. Według informacji DZIENNIKA ze źródeł tybetańskich, jeśli w programie wizyty Dalajlamy w Polsce nie będzie spotkania z przywódcami państwa, może ona nie dojść do skutku.

"Tybetańczykom zależy, aby Dalajlamę przyjął polski prezydent lub premier, bo to nada wizycie odpowiednią rangę i zwróci uwagę światowych mediów, tak jak to było w przypadku jego ostatnich spotkań z Angelą Merkel i George’em Bushem" - mówi DZIENNIKOWI przedstawiciel społeczności tybetańskiej Thupten Chashab.

Takie stanowisko popiera Agata Bareja-Starzyńska, tybetolog z Uniwersytetu Warszawskiego. "Dalajlama spotkał się z wieloma parlamentami świata, ale ich deklaracje poparcia, poza symbolicznym, nie mają większego znaczenia. Jak na razie starania Tybetańczyków o autonomię w ramach Chin i przestrzeganie praw człowieka ze światowych przywódców poparł jedynie Vaclav Havel" - tłumaczy.

Niewykluczone, że premier Donald Tusk spotka się jednak z Dalajlamą. Wczoraj zapowiedział, że przedstawiciele polskiego rządu nie wezmą udziału w uroczystej inauguracji olimpiady w Pekinie w sierpniu tego roku. To wskazuje, że mimo spodziewanej negatywnej reakcji Chin może otwarcie poprzeć walkę Tybetańczyków o ich prawa, spotykając się w Polsce z ich przywódcą.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj