Można by sądzić, że po wakacyjnej przerwie posłowie wezmą się ostro do roboty. Gdzie tam! Podczas gdy sala sejmowych obrad świeci pustkami, hucznie jest w sejmowym barze. Tam trwa plażowy nastrój. Ci, którzy zostali na sali obrad, przysypiają. I chyba marzą, by wreszcie znaleźć się w barze, jak ich koledzy. A tych jest wielu.
We wtorkowy wieczór - o 22.00 - najdłużej, bo już od godziny, przy piwku przesiadywał poseł PO Henryk Siedlaczek. Szybko dołączali do niego kolejni posłowie. I co więcej - nie widzieli w tym nic złego. "Dajcie spokój. Dyskusja o moim punkcie odbyła się wcześniej. Więc pracę skończyłem" - beztrosko mówi "Faktowi" Siedlaczek. Zgadzają się z nim koledzy i koleżanki.
To dopiero robota! Nieważne, że kraj czeka. Piwko poczekać nie może...