Prawnicy są podzieleni. Według Zrzeszenia Prawników Polskich, propozycja stanowiska w rządzie jest zwykłą łapówką. "Tu chyba nie ma wątpliwości" - mówi dziennikowi.pl
adwokat Mariusz Papalczyk, wiceszef zrzeszenia.
Zupełnie innego zdania jest prof. Zbigniew Hołda z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. "To były tylko negocjacje polityczne" - twierdzi Hołda. I tłumaczy, że aby doszło do
korupcji, w zamian za jakąś korzystną decyzję czy załatwienie danej sprawy musi być komuś udzielona "korzyść majątkowa lub osobista". "A taką korzyścią
osobistą nie jest przecież nominacja na wiceministra" - twierdzi prawnik.
Prawnicy zrzeszenia zgadzają się z Hołdą w jednym. Z samego zapisu rozmowy posłanki Beger z posłem Lipińskim nie można jednoznacznie odczytać, czy doszło do przestępstwa. Według nich, musi być znany dokładny zamiar sprawcy, a ten z nagrania nie wynika.
"Prokurator musi ustalić: czy chciał i godził się na wręczenie łapówki" - tłumaczy dziennikowi.pl Papalczyk. "By powiedzieć, że popełnił przestępstwo, musimy założyć, że chciał to zrobić nie tylko w momencie, gdy padła propozycja, ale że był na to przygotowany wcześniej i chciał to zrobić później" - tłumaczy adwokat.
Wszystko zatem w rękach prokuratury. Złożenie doniesienia o popełnieniu przestępstwa jeszcze dziś złoży Renata Beger.