Dziennik Gazeta Prawana logo

Samoobrona: Taśm o korupcji PiS jest więcej

12 października 2007, 13:43
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Czyżby nagranie z Renatą Beger było zaledwie początkiem "afery taśmowej"? Na to wygląda. "Nagrań, na których PiS-owcy chcą kupić naszych posłów za pomocą stołków, jest więcej" - zdradza dziennikowi.pl Janusz Maksymiuk z Samoobrony. I rzuca kolejne oskarżenia pod adresem ludzi Jarosława Kaczyńskiego.

Maksymiuk - prawa ręka Andrzeja Leppera - opowiada, że pomysł na akcję-prowokację z użyciem ukrytych kamer narodził się po tym, jak Andrzej Lepper ogłosił, że posłowie Samoobrony padają ofiarami korupcji politycznej. Wszystko przez  ludzi z PiS, którzy kuszą ich lukratywnymi posadami w zamian ze odejście od Leppera.

Wtedy dziennikarze puknęli przewodniczącego w czoło, bo nie mogli się nadziwić, że Samoobrona tych kompromitujących pogadanek nie nagrywa. "Zaoferowali się, że sami nagrają. Ja miałem ich tylko umówić z naszymi posłami, którzy rozmawiają z PiS. No to umawiałem. Renata Beger była pierwsza. Potem byli kolejni" - ujawnia wątki afery dziennikowi.pl Janusz Maksymiuk.

Pierwszą taśmę z posłanką Beger (Samoobrona) i Adamem Lipińskim (PiS) w rolach głównych puściła we wtorek telewizja TVN. "Następnego sensacyjnego nagrania możemy się spodziewać po stacji Polsat" - zapowiada Maksymiuk.

Polityk Samoobrony oskarżył też PiS o to, że specjalnie dla zadłużonego posła Bernarda Ptaka zmienia prawo, by umorzyć jego długi. W zamian Ptak miał poprzeć rząd Jarosława Kaczyńskiego. "Pan poseł Ptak u nas kilkakrotnie prosił, żeby wpisać do (projektu) ustawy umorzenie jego długów. Pracownicy mu tłumaczyli: <Bernard, to nie jest mądre, idź do sądu cywilnego>. Powiedział tak: <jak poszedłem do nowego klubu, PiS od razu wpisał do ustawy, że moje długi będą umorzone>" - opowiada oburzony Maksymiuk.

Tym rewelacjom Maksymiuka zaprzecza rzeczniczka prasowa klubu PiS Sylwia Kwas. Zapowiada, że jeśli Maksymiuk nie odwoła swych słów i nie przeprosi, jej partia pozwie go do sądu.

Koniec całej afery zapowiada się równie ciekawie. Samoobrona chce, żeby sprawą zajęła się sejmowa komisja śledcza i prokuratura. Z kolei zapomniana już partia Janusza Korwina-Mikke - Unia Polityki Realnej - chce znów zaistnieć. I grzmi, że to Renata Beger złamała prawo, bo nie miała prawa robić prowokacji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj