Maksymiuk - prawa ręka Andrzeja Leppera - opowiada, że pomysł na akcję-prowokację z użyciem ukrytych kamer narodził się po tym, jak Andrzej Lepper ogłosił, że posłowie Samoobrony padają ofiarami korupcji politycznej. Wszystko przez ludzi z PiS, którzy kuszą ich lukratywnymi posadami w zamian ze odejście od Leppera.
Wtedy dziennikarze puknęli przewodniczącego w czoło, bo nie mogli się nadziwić, że Samoobrona tych kompromitujących pogadanek nie nagrywa. "Zaoferowali się, że sami nagrają. Ja miałem ich tylko umówić z naszymi posłami, którzy rozmawiają z PiS. No to umawiałem. Renata Beger była pierwsza. Potem byli kolejni" - ujawnia wątki afery dziennikowi.pl Janusz Maksymiuk.
Pierwszą taśmę z posłanką Beger (Samoobrona) i Adamem Lipińskim (PiS) w rolach głównych puściła we wtorek telewizja TVN. "Następnego sensacyjnego nagrania możemy się spodziewać po stacji Polsat" - zapowiada Maksymiuk.
Polityk Samoobrony oskarżył też PiS o to, że specjalnie dla zadłużonego posła Bernarda Ptaka zmienia prawo, by umorzyć jego długi. W zamian Ptak miał poprzeć rząd Jarosława Kaczyńskiego. "Pan poseł Ptak u nas kilkakrotnie prosił, żeby wpisać do (projektu) ustawy umorzenie jego długów. Pracownicy mu tłumaczyli: <Bernard, to nie jest mądre, idź do sądu cywilnego>. Powiedział tak: <jak poszedłem do nowego klubu, PiS od razu wpisał do ustawy, że moje długi będą umorzone>" - opowiada oburzony Maksymiuk.
Tym rewelacjom Maksymiuka zaprzecza rzeczniczka prasowa klubu PiS Sylwia Kwas. Zapowiada, że jeśli Maksymiuk nie odwoła swych słów i nie przeprosi, jej partia pozwie go do sądu.
Koniec całej afery zapowiada się równie ciekawie. Samoobrona chce, żeby sprawą zajęła się sejmowa komisja śledcza i prokuratura. Z kolei zapomniana już partia Janusza Korwina-Mikke - Unia Polityki Realnej - chce znów zaistnieć. I grzmi, że to Renata Beger złamała prawo, bo nie miała prawa robić prowokacji.