Jerzy Szteliga, były baron SLD, wreszcie mógł wyjść z aresztu. Jego rodzina wpłaciła 70 tys. zł kaucji i polityk jest na wolności. Za kraty jednak może trafić ponownie, jeśli sąd uzna, że brał łapówki.
Szteliga nie chciał rozmawiać z dziennikarzami. Rzucił krótko, że "niewinność trzeba udowodnić" i zaraz zniknął w samochodzie. Oczywiście kaucja nie oznacza końca kłopotów byłego posła SLD. Nie będzie tylko czekał na proces w areszcie. Dalej jednak musi stanąć przed sądem.
Szteliga za kratkami spędził dwa tygodnie. Prokuratura zarzuca mu machlojki przy ubezpieczaniu elektrowni Opole. Nie jest jedynym, który za to odpowiada. W areszcie siedzi "lwica lewicy", Aleksandra Jakubowska.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|