Donos złożyli posłowie Platformy Obywatelskiej. Oburzyło ich, że nowa stacja kosztowała kilka milionów, a prawie nikt z niej nie korzysta. Włoszczowa ma zaledwie 11 tysięcy mieszkańców. "Nie zostały przedstawione żadne dokumenty ani analizy, na podstawie których podjęto decyzję" - napisali do prokuratury.

Nie jest tajemnicą, że o wybudowanie stacji zabiegał minister Przemysław Gosiewski. Polityk jest liderem Prawa i Sprawiedliwości w Świętokrzyskiem i jak widać, potrafi dbać o swoich wyborców. Jeszcze przed wyborami obiecał mieszkańcom stację kolejową z prawdziwego zdarzenia. Opozycja twierdzi, że poseł Gosiewski, gdy został ministrem, szybko wykorzystał swoje wpływy i namówił PKP na budowę stacji.

Prokuratorzy nie zamierzają prowadzić śledztwa przeciw ministrowi. Muszą najpierw zbadać sprawę. Jeśli okaże się, że koleje wyrzuciły trzy miliony w błoto, zarzuty dostaną pracownicy PKP.