Dziennik Gazeta Prawana logo

"Zdrada musi być ukarana"

12 października 2007, 14:40
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
"Jeszcze za mojego życia, ludzie, którzy w mojej ocenie dopuścili się zdrady państwa, wprowadzając stan wojenny, poniosą przynajmniej symboliczną odpowiedzialność" - zapowiada w rozmowie z DZIENNIKIEM Jan Rokita.
Tomasz Pompowski: Dlaczego od 1989 r. nie udało się osądzić osób politycznie odpowiedzialnych za stan wojenny?
Jan Rokita: Przez całe lata 90. polskie państwo po prostu nie chciało pociągnąć ich do odpowiedzialności.

Na jakiej podstawie pan tak sądzi, czy np. kierując komisją sejmową ds. zbadania działalności MSW w latach 80. ktoś życzliwy doradzał panu, żeby się tymi sprawami nie zajmować?
Nie. Życzliwy był nawet Czesław Kiszczak, który oficjalnie zobowiązywał wszystkie resorty do współpracy ze mną. Ale to była życzliwość pozorowana.

Zatem jak wyrażała się "wola państwa polskiego, żeby nikogo do odpowiedzialności nie pociągnąć?
Jej wyrazem była dramatyczna debata sejmowa w 1991 o odpowiedzialności prawnej sprawców stanu wojennego. Od tamtej pory stało się jasne, że nie będzie się chciało użyć wobec członków władz PRL ani przepisów karnych o zdradzie ojczyzny, ani o zagrożeniu bezpieczeństwa zbiorowego, ani też o sprawstwie kierowniczym w morderstwach takich jak kopalnia Wujek. W latach 90. prokuratury nie podjęły śledztw w tych sprawach. Widać to było wyraźnie w przypadku raportu kierowanej przeze mnie komisji parlamentarnej. Otóż wszędzie tam, gdzie pisaliśmy, że policjant X może ponosić odpowiedzialność za zabójstwa i dlatego powinno zostać wszczęte śledztwo, prokuratura je podejmowała. Jednak ilekroć twierdziliśmy, że gen. Kiszczak ponosi odpowiedzialność za sprawstwo kierownicze w kopalni Wujek, to prokuratura w ogóle sprawą się nie zajmowała.

Zatem wolno było ścigać wykonawców rozkazów, a nie tych, którzy je wydawali?
Jak najbardziej. Chociaż i w sprawach dotyczących wykonawców rozkazów nie było łatwo o wyrok.

Czy podkreślając, że tak działo się w latach 90., chce pan powiedzieć, że dziś sytuacja uległa zmianie?
Tak, na przełomie 1999 i 2000 r., kiedy prawomocnie skazano Czesława Kiszczaka za szyfrogram z 12 na 13 grudnia zezwalający jednostkom MSW na użycie broni palnej przez swoich podwładnych w sposób niezgodny z obowiązującymi wówczas przepisami i regułami. Kiszczak dostał wyrok w zawieszeniu i nie poszedł do więzienia, ale nie o to wtedy chodziło. Potrzebne było przełamanie pewnej linii postępowania systemu sprawiedliwości, w myśl której odpowiedzialność karna za stan wojenny i jego konsekwencje w ogóle nie spoczywała na osobach, które rządziły PRL.

Skąd ten przełom?
Ten wyrok był wynikiem podjęcia przez Główną Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN precedensowego śledztwa w sprawie przestępstwa wprowadzenia stanu wojennego. Nie wiem, w jakim tempie ono się dzisiaj toczy. Z zewnętrznych przejawów można wnioskować, że z oporami. Jednak zakładam, że jeszcze za mojego życia, ludzie, którzy w mojej ocenie dopuścili się zdrady państwa, wprowadzając stan wojenny, z tego tytułu poniosą przynajmniej symboliczną odpowiedzialność.
Jan Rokita, prawnik, lider PO. W Sejmie kontraktowym przewodniczył specjalnej komisji badającej przestępczą działalność komunistycznego MSW w latach 80., zwanej komisją Rokity. Jej raport zawierał informacje o licznych przestępstwach, w tym zabójstwach politycznych.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj