Tuż przed Bożym Narodzeniem poseł PiS i monarchista Artur Górski złożył u marszałka Sejmu projekt uchwały Sejmu intronizującej Chrystusa na króla Polski. Moment nie był przypadkowy. Górski liczy, że przedświąteczna atmosfera ułatwi zaakceptowanie pomysłu. "Dziś w świecie sytuacja jest trudna, a upadek wartości tak poważny, że wsparcie Boże jest potrzebne i nigdy go za mało" - tłumaczy Górski.

Sam pomysł nie jest nowy. Dziewięć lat temu, za rządów AWS, propagowała go NSZZ "Solidarność" - wierząc, że Chrystus pomoże odrzucić przedstawioną do referendum nową konstytucję. Wtedy pomysł też wzbudził sprzeciw hierarchów.

Teraz, gdy wczorajsza "Rzeczpospolita" opisała pomysł, również padły argumenty miażdżące tę inicjatywę. Nawet bardzo religijny marszałek Sejmu Marek Jurek (PiS) wątpi, czy wokół tej sprawy "pole zgody" jest na tyle duże, by dokonać tego publicznego aktu. A monarchiści, dawni koledzu Górskiego, odpowiedzieli na jego pomysły drwiąco: "IV Rzeczpospolita, której królem miałby stać się Jezus Chrystus, okazała się być moralną katastrofą".

Inicjatywa Górskiego budzi i sprzeciw, i zdziwienie. Akt intronizacji Chrystusa Króla został już bowiem w Polsce dokonany trzykrotnie. Najpierw w 1920 r. przez prymasa Polski kard. Edmunda Dalbora na Jasnej Górze. Rok później akt odnowiono w Krakowie z udziałem całego Episkopatu Polski. Ostatni raz uznania Jezusa królem Polski dokonał Prymas Tysiąclecia, abp Stefan Wyszyński w 1951 r. Śluby złożył w święto Chrystusa Króla w imieniu narodu polskiego, w tajemnicy przed władzami PRL.

"Zrobił to nie Sejm, a duszpasterze, to zasadnicza różnica. Pilnujmy kompetencji" - podkreślił wczoraj abp Józef Życiński. A Leszek Sławoj Głódź, abp warszawsko-praski, dodał: "Niech murarz buduje mieszkania, krawiec szyje ubrania, a posłowie niech nie wtrącają się do tego, na czym się nie znają. Powinni się modlić i pokutować, to im na dobre wyjdzie".

Ks. Kazimierz Sowa śmieje się z argumentów pomysłodawców, którzy odowołują się do tradycji i historii Polski. "Nasza Pobożność jest bardziej maryjna. Ukształtowały ją właśnie takie wydarzenia jak ogłoszenie 350 lat temu Maryi Królową Korony Polskiej przez króla Jana Kazimierza. A teraz na to powołują się pomysłodawcy intronizacji Chrystusa Króla" - mów ks. Sowa.

Poza tym, dodaje ksiądz, dziś w ogóle nie ma po co ogłaszać tego aktu: "Posłowie błędnie myślą. Chrystus nie potrzebuje deklaracji polityków, zgodnie z teologią jest już królem całego wszechświata. W 1969 r. papież Paweł VI podniósł nawet święto Chrystusa Króla do rangi specjalnej uroczystości".

Zdaniem bp Stefanka akt Intronizacji jest wykorzystywany przez niektórych polityków, np. przez LPR. W sumie uznania Jezusa za swojego króla i pana dokonało już w Polsce kilkadziesiąt miast, jak Ostrołęka i Wyszków, oraz kilkaset parafii. "Nie podchodźmy do tego aktu jak do magii. Sam obrzęd nie wystarczy, należy dojrzeć do obietnicy" - sądzi biskup.