Dziennik Gazeta Prawana logo

10 tysięcy nauczycieli domagało się podwyżek

12 października 2007, 16:21
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Chcemy edukacji bez indoktrynacji!", "Zero tolerancji dla Giertycha!" - krzyczeli pod Ministerstwem Edukacji pedagodzy i pracownicy oświaty. Tak wyrażali niechęć do ministra Romana Giertycha. Ten nie chciał z nimi rozmawiać. 10 tysięcy manifestantów ruszyło więc pod Sejm. Tam nauczyciele zakończyli protest.

Zanim jednak nauczyciele się rozeszli do domów, spotkali się z wicemarszałkiem Sejmu Wojciechem Olejniczakiem. Wręczyli mu petycję z postulatami, a wicemarszałek obiecał, że petycję przekaże wszystkim klubom parlamentarnym, Prezydium Sejmu i Konwentowi Seniorów. Nauczyciele domagają m.in. 7-procentowej podwyżki płac i przedłużenia do 2001 roku możliwości przechodzenia na wcześniejszą emeryturę.

Demonstrację zorganizowali pod hasłem: "Giertych musi odejść". Protestowali przeciwko "całej polityce edukacyjnej rządu", jak wyjaśnia Mirosława Chodubska, szefowa Związku Nauczycielstwa Polskiego z Dolnego Śląska.

W manifestacji brało udział - według organizatorów - ponad 11 tysięcy osób, a według policji - około 10 tysięcy.

Giertych nie wyszedł

Demonstranci najpierw ruszyli pod Kancelarię Premiera i złożyli petycję do premiera Jarosława Kaczyńskiego. Potem przeszli przed resort oświaty, a na koniec pod Sejm.

Na spotkanie z ministrem edukacji i wicepremierem nie mieli co liczyć. Roman Giertych już wcześniej zapowiadał, że nie wyjdzie do demonstrantów. To zdenerwowało związkowców. "Jest to wydarzenie bez precedensu. Minister nie chce rozmawiać z manifestującymi, traktuje nas jako wrogów, przed którymi muszą go bronić kordony policji i specjalne zasłony. Tego nigdy nie było" - oburzał się szef Związku Nauczycielstwa Polskiego i organizatora protestu, Sławomir Broniarz.

25 złotych za krzyki na ulicy?

Manifestację potępia wiceminister edukacji. Mirosław Orzechowski zarzuca ZNP, że związkowcy dostali po 25 złotych za udział w dzisiejszej manifestacji. Te zarzuty odpierał Broniarz. "Każdy terenowy oddział Związku mógł podjąć uchwałę, że za dojazd zapłaci z własnych pieniędzy nauczycielom" - ripostował prezes ZNP. "Trzeba mieć mentalność wiceministra Orzechowskiego, by zarzucać nauczycielom, że demonstrują dla 25 złotych" - dorzucił.

Nauczycielska manifestacja podgrzała również dyskusje polityków w porannych programach radiowych.

"To polityczny protest" - tak stawiał sprawę Przemysław Gosiewski, minister z Kancelarii Premiera, gość Polskiego Radia. "To polityczny protest przeciw politycznemu ministrowi" - odpowiadał mu Bronisław Komorowski (PO). Jeszcze dalej poszedł Wojciech Olejniczak (SLD). "Nauczyciele domagają się odejścia ekipy, która niszczy polską szkołę" - dorzucił.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj