"Pieniądze SB dawało rzadko i tylko tym, którzy o to prosili" - tłumaczy Dudek. Najczęściej właśnie - tak jak Damięckiemu - załatwiano przysługi, jak oddanie prawa jazdy, zignorowanie przestępstw czy przede wszystkim paszport. Tak było najłatwiej skorumpować ludzi. Bo dla esbeków załatwienie takich rzeczy było kwestią jednego krótkiego telefonu do milicji czy lokalnego urzędu. A aktor czuł się wdzięczny i w zamian za to donosił.
Dlaczego aktorzy znaleźli się na celowniku esbeków? "Wyjeżdżali na Zachód, a władze PRL panicznie bali się infiltracji przez obcy wywiad, dlatego ich śledzono" - wyjaśnia historyk. Potem infiltrowano ich dlatego, by sprawdzić, czy nie przechodzą na stronę opozycji. Nigdy jednak nie byli tak ważni, jak pisarze czy księża. Dlaczego? Bo czytali swoje role z kartki, już po ocenzurowaniu. Nie mieli więc tak dużego wpływu na społeczeństwo - uważa Antoni Dudek.