Dziennik Gazeta Prawana logo

"Studenci do biznesu!"

13 października 2007, 14:11
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Młodzi ludzie, którzy są stosunkowo dobrze teoretycznie przygotowani do wejścia na rynek pracy, mają zbyt mało praktycznych przykładów - pisze w "Fakcie" Marek Zuber, ekspert ekonomiczny.
W trakcie studiów brakuje spotkań z działającymi na rynku przedsiębiorcami. Studenci powinni dostawać naoczne przykłady, że nawet w Polsce z powodzeniem da się robić interesy, że jak się chce, to można bardzo wiele.

Młodzi polscy przedsiębiorcy mają trudniej niż ich rówieśnicy w innych krajach europejskich - szczególnie w Finlandii czy Irlandii. Wynika to z faktu, że generalnie warunki do prowadzenia biznesu są w Polsce mniej sprzyjające niż w tych krajach. U nas trudniej jest założyć firmę, uzyskać dofinansowanie dla niej, przygotować rachunkowość i księgowość. Procedury związane z zakładaniem działalności trwają o wiele dłużej niż w krajach, w których są bardziej liberalne przepisy regulujące działalność gospodarczą.

Młodych polskich przedsiębiorców albo tych, którzy po raz pierwszy zakładają swój interes, czekają pewne udogodnienia, np. niższa stawka ZUS przez pierwsze dwa lata. Ale tak naprawdę tych ułatwień jest niewiele. Z całą pewnością nie należymy więc do krajów, w których młody przedsiębiorca ma jakieś wybitnie dobre możliwości działania. Lepsi pod tym względem - poza Finami i Irlandczykami - są choćby Niemcy czy Francuzi. Łatwość w prowadzeniu firm w tych krajach polega m.in. na tym, że np. w Irlandii zarejestrowanie firmy trwa nie tygodnie jak u nas, ale godziny. Do tego dochodzi szereg możliwości finansowania tych pierwszych działań.

Chodzi nie tylko o dostępność kredytów, ale też o instytucje wspierające biznes, fundusze dla mikrobiznesu, często bezzwrotne. To wszystko w Polsce zaczyna się dopiero rozwijać. Póki co, dostęp do jakichkolwiek funduszy jest jednak w większości przypadków bardzo trudny. Ogromną trudnością w prowadzeniu działalności, szczególnie na początku, jest konieczność płacenia wspomnianego już ZUS-u. Bez względu na to, czy firma przynosi dochody, przedsiębiorca musi opłacać ZUS. Nawet jeśli to jest stawka preferencyjna, trzeba ją co miesiąc uiszczać niezależnie od dochodów. To ewidentna kłoda pod nogi.

W interesie nas wszystkich jest, aby jak najwięcej osób prowadziło swoje, nawet jednoosobowe, firmy. Z punktu widzenia państwa to najtańsze miejsca pracy, bo nie trzeba do nich dokładać. Ale to, żeby młodzi ludzie angażowali się we własne biznesy jest ważne także z innego powodu. To oni mają największą fantazję, pomysły, to im się najwięcej chce. Nowatorskie koncepcje powstają często w trakcie studiów lub tuż po nich. To najlepszy czas na wymianę myśli i szansa na to, żeby coś zacząć robić.

Trzy lata temu na wydziale zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego prowadziłem konferencję, w której uczestniczyli znani polscy biznesmeni. Na początku spotkania zrobiliśmy głosowanie i okazało się, że 70 proc. ludzi znajdujących się na sali nie chce zakładać własnej firmy, tylko pracować na etacie. 80 proc. z nich deklarowało, że pracy będzie szukać poprzez znajomości. Po dwóch godzinach seminarium z przedsiębiorcami, którzy przekonywali, że jednak można prowadzić interes i realizować się w tym, proporcje odwróciły się całkowicie. W powtórnym głosowaniu 67 proc. studentów wyraziło chęć założenia własnej działalności. To dowód na to, że młodzi ludzie muszą mieć przykłady. W następnej kolejności potrzebna jest im pomoc. A przynajmniej minimalizowanie przeszkód. Młodzieńczy zapał szybko może zgasnąć w zetknięciu ze skomplikowanymi procedurami, wysokimi opłatami.

Dlatego tak często nawet ambitni młodzi wolą znaleźć sobie posadkę, etat niż zaryzykować z własnym biznesem. W tej chwili dochodzi jeszcze problem tego, że młodzi wyjeżdżają do Irlandii, Wielkiej Brytanii. Chyba wszyscy nasi politycy - od PO poprzez PiS, na Samoobronie i LPR kończąc - dostrzegają ten problem. Miejmy więc nadzieję, że pójdą po rozum do głowy i zaczną coś zmieniać, nie tylko wskazywać trudności. Najprostszą zachętą, żeby młodzi ludzie zostawali w Polsce i decydowali się na rozwinięcie własnej działalności, jest ułatwienie jej rozpoczęcia. Z własnego doświadczenia wiem, że komuś, kto zaczął pracować u siebie, niezwykle trudno jest wrócić do pracy u kogoś. A to nadzieja na to, że młodzi przebojowi ludzie będą pracować w Polsce i na polską gospodarkę. A na tym skorzystamy wszyscy.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj