Była posłanka SLD i minister gospodarki Barbara Blida popełniła dziś rano samobójstwo, gdy jej dom przeszukiwali funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Strzeliła sobie z rewolweru w serce.
"Jak można rano, o godzinie 6 wchodzić do kogoś do domu jak do największego łotra! Basia nie była przecież przestępcą" - emocjonuje się Barbara Kmiecik w rozmowie z DZIENNIKIEM. Na pytanie, czy to prawda, że w zamian za niski wyrok zgodziła się ujawnić kulisy afer węglowych i nieczystych interesów w tej branży, odpowiedziała krótko: "Bzdura. To kolejne kłamstwo na mój temat".
Tymczasem, jak ustalił DZIENNIK, Barbara Kmiecik zeznała, że dała Blidzie 80 tysięcy złotych za wynegocjowanie z jednym z szefów spółki węglowej korzystnych kontraktów. Prokuratura chciała też oskarżyć Blidę o przyjmowanie od Kmiecik prezentów o wartości od 500 do 700 tysięcy złotych.
"Chodziło m.in. o przebudowę domu i budowę basenu, mercedesa i wycieczki zagraniczne" - zdradza rozmówca DZIENNIKA.
Informacje o kwotach, jakie Blida dostawała od Kmiecik, potwierdził minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. I jak ujawnił z trybuny sejmowej - składając przed posłami sprawozdanie ze śledztwa w sprawie mafii węglowej - Barbara Kmiecik jeszcze dziś powtórzyła w swoich zeznaniach, że dawała Blidzie łapówki.
Barbarę Kmiecik, jedną z najbogatszym śląskich bizneswoman - zwaną Alexis polskiego górnictwa - prokuratura oskarżyła o oszustwa i wyłudzenia rekompensat za szkody górnicze. Jej firma działała podobnie jak wiele innych spółek, określonych potem mianem mafii węglowej. Od połowy lat 90. firmy te zawyżały cenę węgla, fałszowały dokumenty oraz pobierały potężne prowizje od kopalni i elektrowni za pośrednictwo w handlu węglem. W ten nielegalny sposób zarobiły około 50 miliardów złotych.
Co ma z tym wspólnego Barbara Blida, była minister gospodarki? To właśnie miało wyjaśnić śledztwo, które dziś przerwało samobójstwo posłanki podejrzanej o związek z mafią węglową. Dziennikowi.pl udało się ustalić, że Blida - według śledczych - była pośrednikiem między firmami handlującymi węglem a prezesami spółek węglowych.
Pośrednikiem - czyli mogła przekazywać łapówki, ale też pomagać w zawieraniu korzystnych cenowo kontraktów. Za co oczywiście pobierała wysoką prowizję.