Dziennik Gazeta Prawana logo

Łyżwiński w areszcie powitany okrzykami "pedofil"

5 listopada 2007, 23:16
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Jest już w sądzie zażalenie na aresztowanie Stanisława Łyżwińskiego. W areszcie posłowi od początku jest ciężko. Część aresztantów powitała Łyżwińskiego okrzykami "pedofil", choć trafił do celi z mężczyzną, który spowodował śmiertelny wypadek drogowy. W pierwszych dniach odsiadki mogą więc przydać się Łyżwińskiemu rady Andrzeja Pęczaka, który siedział w tym samym areszcie w Łodzi.

W areszcie przy ulicy Smutnej Łyżwiński na razie trafił na tzw. przejściówkę. Po rozmowach z psychologiem i wychowawcą zostanie przydzielony do konkretnej celi. "Nie będzie dzielił celi z recydywistami, ale będzie traktowany jak wszyscy osadzeni" - tłumaczy Krystian Sobczak, rzecznik prasowy Aresztu Śledczego w Łodzi.

Cela nie będzie w niczym przypominała należącej do posła zacisznej leśniczówki pod Grójcem. Prycze, szafki, stół, taborety, kącik sanitarny. Jedyna rozrywka to więzienny radiowęzeł, ewentualnie - za dobre sprawowanie - telewizor. Pobudka o 6 rano. Poranny apel, śniadanie, godzinny spacer, obiad, kolacja, wieczorny apel. Cisza nocna o 22. Raz w tygodniu łaźnia.

"Żeby chociaż miał grzałkę ze sobą, to herbaty będzie mógł zaparzyć" - radzi Andrzej Pęczak.

Łyżwińskiego nie ochroni poselski immunitet. W więziennym świecie będzie tzw. petką, czyli nowym aresztantem, któremu recydywa za wszelką cenę będzie chciała uprzykrzyć życie. Regularnie będzie wyzywany, choćby dlatego, że jest znany.

"Strażnicy będą musieli pilnować posła. Na początku sam będzie chodził na spacery. Jak się wkupi w łaski współwięźniów, to wszystko wróci do normy" - mówi proszący o anonimowość były już strażnik w łódzkim areszcie.

Na przykład Waldemar Matusewicz, były już prezydent Piotrkowa Trybunalskiego, na Smutnej pisał innym więźniom skargi, pozwy, wnioski o warunkowe zwolnienie. Był szanowany. Ciężkie życie za kratkami miał z kolei Andrzej Pęczak. "Co wieczór urządzali sobie koncert życzeń. Krzyczeli: <Oddaj mercedesa>. Ale jak wychodziłem, wołali: <Andrzej, trzymaj się>" - wspomina były baron SLD.

Sam Pęczak nie wróży Łyżwińskiemu spokojnych dni. "Za kratkami są dwie kategorie osadzonych, którym inni współwięźniowie szczególnie dokuczają. To gwałciciele i pedofile. Taki w celi może zwyczajnie dostać w dziób" - nie owija w bawełnę Andrzej Pęczak.

Stanisław Łyżwiński usłyszał w sumie siedem zarzutów. Prokuratorzy oskarżyli go m.in. właśnie o gwałt i wykorzystywanie seksualne trzech kobiet. Poseł nie przyznaje się do winy. Grozi mu do 10 lat więzienia.

Adwokat posła Wiesław Żurawski poinformował, że w sądzie zostało dziś złożone zażalenie na zastosowanie aresztu wobec Stanisława Łyżwińskiego.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj