Oficjalnie rzecznik ministra spraw wewnętrznych i administracji Małgorzata Woźniak unika użycia pojęcia „kontrola”: – Z polecenia pana ministra Jerzego Millera trwa audyt zamówień w zakresie projektów informatycznych. Nie ma z góry wyznaczonej daty jego końca, ma być on rzetelną oceną toczących się projektów – odpowiada na nasze pytania.

Reklama

Wstrzemięźliwość w słowach rzecznik jest zrozumiała. W tle zamówień są gigantyczne pieniądze, a także układy polityczne. Jednak pracownicy resortu nie mają wątpliwości.

– To regularna kontrola. Panuje tu przekonanie, że skończy się doniesieniem do prokuratury – uważa jeden z doświadczonych urzędników MSWiA.

Według naszych nieoficjalnych informacji szczególną ciekawość „audytorów” budzi wart blisko pół miliarda kontrakt powierzony notowanej na warszawskiej giełdzie spółce ATM. Zdobyła ona zamówienie na budowę sieci teleinformatycznej – z której będą korzystać m.in policjanci, strażacy czy pogotowie ratunkowe. Dzięki decyzji ówczesnego ministra Grzegorza Schetyny i nadzorującego w jego imieniu pion informatyzacji wiceministra Wiesława Drożdża, zrezygnowano z klasycznego przetargu, a zastosowano tryb specjalny.

– Decyzja była podyktowana względami bezpieczeństwa państwa. Za pomocą tej sieci będą przesyłane niejawne dane. Zachowaliśmy jednak wymóg konkurencyjności – tłumaczył nam jeden ze współpracowników ministra Schetyny.



Z dostępnych oficjalnie informacji wynika, że do wyścigu stanęło pięć firm. Oferty dwóch zostały odrzucone z „powodów formalnych”.

Na początku roku korki od szampana wystrzeliły w siedzibie ATM – jej oferta okazała się najtańsza.

Decyzja resortu wzbudziła kontrowersje wśród firm z branży teleinformatycznej. – Kilkanaście firm mogłoby wykonać taką pracę. I każda chciałaby, bo to wielkie zamówienie, które dotyczy okresu do 2016 roku – tłumaczy jeden z przedsiębiorców. Również niezależny ekspert od rynku telekomunikacyjnego Andrzej Piotrowski, związany z centrum Adama Smitha ocenia, że kilkanaście firm ma potencjał aby zdobyć takie zamówienie.

– Budowa tej sieci jest niezwykle istotna dla zintegrowania systemów łączności wszystkich służb ratunkowych. ATM ma i doświadczenie i dobrą kadrę, która pewnie podoła temu zadaniu, ale nie jest jedyna – uważa Piotrowski.

Reklama

W przypadku ominięcia pełnego trybu przetargowego konkurenci nie mieli szans np. na odwoływanie się od decyzji resortu. Minister Miller audyt postanowił wszcząć pod koniec marca tego roku, ale już w kwietniu jego wątpliwości co do zasadności ominięcia trybu przetargowego podzielił prezes Urzędu Zamówień Publicznych i także zdecydował o wszczęciu kontroli właśnie tego samego półmiliardowego kontraktu przeprowadzonego za czasów Schetyny. – To postępowanie jest w toku – potwierdza rzecznik UZP Anita Wichniak-Olczak.

A Małgorzata Woźniak z MSWiA zapewnia, że na wniosek prezesa UZP cała dokumentacja tego zamówienia i stosowne wyjaśnienia zostały do niego wysłane już 18 maja – wyjaśnia.



Trudno dziś przesądzić, czy resort ma szansę na obronę swojej decyzji o rezygnacji z przetargu. Wiadomo jednak, że UZP jest pryncypialny.

Niezależnie od końcowego efektu obu kontroli, sprawa jest delikatna politycznie. Oto jeden minister PO sprawdza działania drugiego. – Tyle, że niespodziewanie ten sprawdzany znów bardzo urósł – mówi jedna z osób znających sprawę. Miller ze Schetyną nigdy się nie lubili – Schetyna musiał opuścić resort z powodu wybuchu afery hazardowej. Kiedy jego następca zaczynał audyt, Schetyna był bardzo osłabiony. A jedną z pierwszych poważnych zmian po wprowadzeniu się Millera do gmachu przy ul. Batorego była rezygnacja z prawej ręki Schetyny od spraw informatyzacji, czyli wiceministra Drożdża. Jego gabinet zajął Piotr Kołodziejczyk, samorządowy urzędnik z Poznania. Swoje urzędowanie rozpoczął od zorganizowania w dyskretnej willi resortu na warszawskim Mokotowie spotkanie urzędników pionu teleinformatycznego ze ekspertami z Konsorcjum Akademickich Sieci Komputerowych Pionier. Wśród nich był również senator Prawa i Sprawiedliwości Kazimierz Wiatr – pełni on funkcję przewodniczącego rady Konsorcjum PIONIER. Według relacji kilku osób, z którymi rozmawiało „DGP”, urzędnicy resortu przez kilka godzin odpowiadali na szczegółowe pytania dotyczące realizacji projektów.

– Zszokowany byłem podwójnie. Raz, że przepytywał nas czynny polityk opozycji, dwa że pracownicy PIONIERA jutro mogą przejść do komercyjnej firmy i tam wykorzystać zdobytą na tym spotkaniu wiedzę – mówi nam osoba znająca kulisy spotkania.



– To spotkanie obyło się, gdyż cenimy sobie wsparcie naukowców związanych z ośrodkami akademickimi, którzy dysponujących ogromną wiedzą i doświadczeniem w zakresie informatyzacji – tłumaczy rzecznik resortu Małgorzata Woźniak.

Jednak współpraca z PIONIEREM oraz samym senatorem Wiatrem resort nie uregulował żadną umową. Za to w kilkanaście dni po wysłaniu przez redakcję „DGP” pytań w tej sprawie senator PiS profesor Wiatr został członkiem rządowego zespołu eksperckiego zajmującej się planami informatyzacji państwa. Według naszych nieoficjalnych informacji odgrywa również poważną rolę w toczącym się w resorcie „audycie”.

Politycy Platformy z uwagą obserwują przebieg starcia Millera ze Schetyną. Tego pierwszego osłabia fakt, że sam złamał dyscyplinę budżetową. Jak ujawniliśmy dwa miesiące temu w DGP jako wojewoda małopolski całkowicie ominął tryb przetargowy i wydał z publicznej kasy 4 mln zł. na budowę centrum powiadamiania ratunkowego w Krakowie.