Dziennik Gazeta Prawana logo

Zamach na Ziobrę? Dziennikarze nie byli podejrzani

13 października 2010, 16:11
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro wielokrotnie dostawał groźby "o różnym charakterze". Anonimowi rozmówcy zapowiadali m.in. że zostanie zastrzelony. Jednak zastrzega, że nie podsłuchiwano w tej sprawie dziennikarzy, ani nie zbierano billingów ich rozmów.

Ziobro był pytany przez posłów o operację "Cele". Według doniesień medialnych rozpoczęła się ona jesienią 2006 r. i mogły być w jej trakcie stosowane podsłuchy telefonów komórkowych niektórych dziennikarzy. Operacja miała rozpocząć się po informacjach, że szykowany jest zamach na Ziobrę i skierowana przeciwko niemu medialna prowokacja.

Ziobro przyznał, że jako prokurator generalny był wielokrotnie przedmiotem gróźb karalnych "o różnym charakterze". Mówił, że grożono mu przez telefon - m.in. tym, że zostanie zastrzelony. Podkreślił, że składał zeznania w tej sprawie w prokuraturze w Zielonej Górze i może zeznawać na ten temat na posiedzeniu niejawnym.

Świadek dopytywany czy w tej sprawie zbierano bilingi i zakładano podsłuchy, odpowiedział: "W związku z zagrożeniem, które było skierowane do mnie (...) i było podstawą prowadzonego postępowania, nie był podsłuchiwany żaden dziennikarz ani wedle mojej wiedzy wobec żadnego dziennikarza nie pobierano bilingów" - dodał.

Ziobro powiedział też, że ówczesny szef CBA Mariusz Kamiński co 2-3 tygodnie informował go - ale nie szczegółowo - o operacjach specjalnych prowadzonych przez Biuro. Powtórzył ponadto zeznania z marca, gdy mówił, że po nieudanej akcji CBA w resorcie rolnictwa w piątek 6 lipca 2007 r., 8 lipca rozmawiał na ten temat z Januszem Kaczmarkiem. Ówczesny szef MSWiA miał oczekiwać od Ziobry zapewnienia, że "jego (Kaczmarka) w tej sprawie nie ma". Ziobro stwierdził przed komisją, że się nie zgodził na to. B. minister sprawiedliwości powiedział w środę, że nie wyklucza zawiadomienia prokuratury, iż Kaczmarek nakłaniał go do składania fałszywych zeznań i groził mu.

Podczas posiedzenia doszło do scysji między posłem PiS Arkadiuszem Mularczykiem a ekspertami komisji. Mularczyk powiedział m.in., że świadkowie "atakujący rząd PiS" są łagodniej traktowani przez komisję i jej ekspertów.

Część ekspertów podkreśliła, że czuje się obrażona wypowiedzią posła. "To nie po raz pierwszy, gdy nas pan obraża" - uznała Magdalena Bielowicka. "Nadużywanie języka polskiego wobec doradców może mnie zainspirować do pozwu o naruszenie dóbr osobistych" - dodał Andrzej Jóźwiak. Mularczyk przeprosił ekspertów i powiedział, że nie chciał ich obrazić.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj