Kluzik-Rostkowska oraz Jakubiak zostały wykluczone z partii decyzją Komitetu Politycznego za naruszenie statutu i działanie na szkodę ugrupowania. Decyzja - jak mówił szef klubu PiS Mariusz Błaszczak - została podjęta jednogłośnie.

Reklama

Jakubiak we wrześniu, decyzją prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, została zawieszona w prawach członka PiS. Błaszczak mówił wtedy, że powodem tego była postawa posłanki po kampanii prezydenckiej. Po rozmowie z Kaczyńskim Jakubiak powiedziała, że nadal jest członkiem PiS, a jej zawieszenie jest wewnętrzną sprawą partii.

Wtedy rzecznik dyscypliny klubu PiS Marek Suski mówił, że najprawdopodobniej zawieszenie posłanki wygaśnie. Jakubiak broniła wówczas Kluzik-Rostkowska.

Na początku września z delegacji PiS do Parlamentu Europejskiego wykluczony został Marek Migalski. W liście otwartym opublikowanym na swoim blogu obarczył szefa PiS m.in. winą za niskie notowania partii. Ocenił, że strategia PiS po wyborach prezydenckich "prowadzi prostą drogą do klęski wyborczej" w wyborach samorządowych i parlamentarnych.

W gronie osób, które w ostatnich latach rozstały się z PiS, są także m.in. Ludwik Dorn - przez lata jeden z najbliższych współpracowników szefa PiS Jarosława Kaczyńskiego i wicepremier w jego rządzie, b. premier Kazimierz Marcinkiewicz, europoseł Paweł Zalewski, który obecnie związany jest z PO, czy b. marszałek Sejmu Marek Jurek.

Ten ostatni opuścił ugrupowanie w kwietniu 2007 roku ze względów ideologiczno-programowych. Jurek najpierw zrezygnował z funkcji marszałka Sejmu, gdy posłowie nie zgodzili się na wprowadzenie do konstytucji zapisu o ochronie życia od momentu poczęcia. Decyzję o odejściu z PiS podjął po tym, gdy okazało się, że na posiedzeniu Rady Politycznej partii nie będzie rozmowy o pracach nad zmianą konstytucji w kwestii ochrony życia oraz po głosowaniach w Sejmie w tej sprawie.



Wraz z Jurkiem z PiS odeszło kilkoro innych ówczesnych posłów PiS: Artur Zawisza, Marian Piłka, Dariusz Kłeczek i Małgorzata Bartyzel; wszyscy podkreślali, że to gest solidarności z Jurkiem.

Na początku lipca 2007 roku w prawach członka partii zawieszony został ówczesny wiceprezes partii Paweł Zalewski. Powodem była jego krytyczna wypowiedź o ówczesnej minister spraw zagranicznych Annie Fotydze. Zalewski stwierdził m.in., że sejmowa Komisja Spraw Zagranicznych (której wówczas szefował) nie otrzymała odpowiedzi na najważniejsze pytania dotyczące ustaleń, które zapadły na szczycie UE w Brukseli. Postępowanie dyscyplinarne wobec Zalewskiego zostało umorzone i powrócił on do sprawowania partyjnych funkcji.

Reklama

We wrześniu 2007 r. z PiS odszedł były premier Kazimierz Marcinkiewicz. Informacja o tym została upubliczniona dopiero miesiąc później. Marcinkiewicz tłumaczył w liście do Kaczyńskiego, że podjął taką decyzję w związku z publiczną oceną jego osoby przez szefa PiS, ale "także ze względu na brak zgody w partii na mówienie tego, co się myśli, na polemikę z niektórymi błędnymi decyzjami ani też na krytykę wybieranej taktyki działania".

Krótko przed samorozwiązaniem Sejmu we wrześniu 2007 r. PiS opuścił Antonii Mężydło. Tłumaczył, że "PiS mocno zacieśnił więzy z mediami ojca Rydzyka", a on nie mógłby startować z toruńskiej listy PiS, gdyż nie odpowiadałoby mu towarzystwo kilku osób.

Po przegranych przez PiS przyspieszonych wyborach parlamentarnych trzej ówcześni wiceprezesi PiS: Paweł Zalewski, Kazimierz M. Ujazdowski i Ludwik Dorn wystosowali list do J.Kaczyńskiego w sprawie zmiany sposobu zarządzania partią. Gdy pozostał on bez odzewu, zrezygnowali z funkcji wiceprzewodniczących. Pokłosiem listu było zawieszenie ich w prawach członków PiS, do czego doszło w listopadzie 2007 r.

Zalewski i Ujazdowski wystąpili z PiS w grudniu 2007 r., wraz z nimi z partii odszedł b. członek Komitetu Politycznego Piotr Krzywicki. Zalewski i Ujazdowski podkreślali, że choć formalnie sami odeszli z partii, to praktycznie zostali z niej wykluczeni, bo ich głos nie był uwzględniany.



Kilka dni po odejściu Zalewskiego i Ujazdowskiego z PiS odszedł Jerzy Polaczek, b. minister transportu w rządzie Kaczyńskiego. Polaczek krytycznie wypowiadał się na temat zawieszenia w prawach członków partii trzech byłych wiceprezesów PiS.

Kolejnym posłem, który zdecydował się na odejście w grudniu 2007 r. był Jarosław Sellin. Jak wtedy mówił, PiS przestało być ugrupowaniem jednoczącym polską prawicę, a różnorodność ideowa przestała być tam traktowana jako atut.

W kwietniu 2008 roku z PiS odszedł poseł Lucjan Karasiewicz. Jak tłumaczył, był zawiedziony postawą swojego ugrupowania wobec Traktatu Lizbońskiego. Karasiewicz był jedynym posłem PiS, który publicznie deklarował, że zagłosuje za ratyfikacją Traktatu, nawet jeśli zmiany proponowane wówczas przez PiS do ustawy ratyfikacyjnej nie zostaną uwzględnione przez Sejm. Z kolei liderzy PiS wskazywali, że jego odejście było gestem lojalności wobec politycznego mentora Karasiewicza - Jerzego Polaczka.

Dorn, o wykluczenie którego wnioskował szef PiS Jarosław Kaczyński, rozstał się z partią w październiku 2008 roku. Jak uzasadniano - został usunięty m.in. za wywiady prasowe, w których "dezawuował kierownictwo partii i osobę samego prezesa". Jego problemy w partii zaczęły się jednak wcześniej. W lutym 2007 r. doszło do jego dymisji - w wyniku wewnętrznego konfliktu Dorn, nazywany "trzecim bliźniakiem", stracił tekę szefa MSWiA. Od listopada 2007 r. był zawieszony w prawach członka PiS.