Według marszałka sprawa końcowego raportu MAK może być omawiana w Sejmie najwcześniej w środę. Zdecyduje o tym w czwartek lub w piątek rano. Zdaniem marszałka, Sejm nie może uchwałą odrzucić raportu, bo nie on go przyjmuje.

Reklama

Schetyna na konferencji prasowej w czwartek w Lublinie, pytany o wniosek PiS o zwołanie - najlepiej jeszcze w piątek - nadzwyczajnego posiedzenia Sejmu w sprawie raportu MAK, odpowiedział, że w piątek technicznie nie byłoby to możliwe.

"Będę rozmawiał z premierem, już konsultujemy ten czas. Prawdopodobnie możliwe jest to w przyszłym tygodniu, najpewniej w środę lub na następnym posiedzeniu Sejmu. Jaka będzie decyzja? Poczekamy. Wrócę do Warszawy i dzisiaj pewnie wieczorem lub jutro rano ją podejmę" - powiedział Schetyna.

W środę rozpoczyna się 3-dniowe posiedzenie Sejmu i - według marszałka - informacja rządu dotycząca raportu MAK byłaby ewentualnie wpisana do porządku obrad tego posiedzenia.

Marszałek dodał, że zależy mu, aby była "pełna jawność dokumentów, zdarzeń, zeznań", a do tego m.in. potrzebne jest przetłumaczenie raportu. Schetyna podkreślił, że rząd musi mieć czas, aby się przygotować do przedstawienia informacji w Sejmie. "Do tego potrzebny jest czas, żebyśmy mogli mówić o pełnej rządowej informacji, o pełnej debacie w tej sprawie" - powiedział.

"Jeśli rząd będzie gotowy do pełnej informacji, to zrobimy to przyszłym tygodniu" - dodał.

Schetyna odnosząc się do propozycji PiS dotyczącej przyjęcia przez Sejm uchwały odrzucającej raport MAK powiedział, że będzie się w tej sprawie konsultował z Biurem Legislacyjnym Sejmu. Jego zdaniem "nie ma możliwości, nie ma materii do tego, żeby ją (uchwałę) przyjmować".



"Zapytam Biuro Legislacyjne, czy jest taka formuła. Dlaczego Sejm? Sejm nie jest stroną przyjmującą raport, więc ten wniosek jest bezprzedmiotowy, ale ja oczywiście też w oficjalny sposób odpowiem klubowi PiS-u, który zgłasza tę propozycję" - powiedział Schetyna.

Reklama

Zdaniem marszałka, raport MAK jest niepełny, ponieważ "w ogóle nie dotyka i nie opisuje" zachowań i działań strony rosyjskiej, a - jak zaznaczył marszałek - są sprawy kontrowersyjne, dotyczące m.in. zeznań kontrolerów lotu. Marszałek powiedział, że o pełnym raporcie będzie można mówić wtedy, "gdy będziemy mogli zapoznać się także z oceną zachowań strony rosyjskiej".

Dlatego - zdaniem Schetyny - zaproponowany przez premiera Donalda Tuska pomysł wspólnego raportu polsko-rosyjskiego, akceptowanego przez obie strony, "to jest dobra droga". Marszałek ma nadzieję, że "nastąpi powrót do takiego wspólnego przekonania, że tę tragedię musimy wspólnie wyjaśnić, w interesie Polski, Rosji i stosunków polsko-rosyjskich".

Polska zwróci się do Rosji z wnioskiem o podjęcie rozmów w celu uzgodnienia wspólnej wersji raportu - zapowiedział w czwartek premier Donald Tusk na konferencji prasowej.

"Mam nadzieję, że Rosjanie zaaprobują taką ofertę współpracy, bo to byłby powrót do tego klimatu pierwszych dni i tygodni po katastrofie, kiedy ta praca była rzeczywiście pełna, dobra, intensywna i wtedy najwięcej rzeczy udało się zrobić" - powiedział Schetyna.

Jego zdaniem, arbitraż międzynarodowy w tej sprawie jest ostatecznością. "Jest pokazaniem, że nie dajemy sobie rady i musimy szukać wsparcia w postaci arbitrażu zewnętrznego. To byłoby fiasko pracy komisji" - zaznaczył.



Proszony o komentarz do oświadczenia wdowy po gen. Andrzeju Błasiku, która uważa, że raport MAK jest haniebną próbą szkalowania pamięci jej męża (w raporcie podano, że we krwi Błasika stwierdzono obecność alkoholu) Schetyna powiedział, że to sprawa bardzo krepująca i przykra.

"Źle się stało, że sprawa ta stała się takim symbolem całej katastrofy i tego wczorajszego dnia. Tak się nie powinno zdarzyć i nie powinniśmy takich zachowań i takich rzeczy akceptować, szczególnie, że nigdy wcześniej nie było takich informacji, nie było żadnych desygnatów, nie było powodów, żeby takie tezy i takie informacje w raporcie się znajdowały. Tym bardziej jestem zdziwiony" - powiedział Schetyna.