Dziennik Gazeta Prawana logo

CBA rozgrzesza prezydenta Łomży

31 stycznia 2011, 14:15
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
To rząd mówił CBA, jak ma sprawdzać stocznie
To rząd mówił CBA, jak ma sprawdzać stocznie/Inne
Nie było złamania lub naruszenia prawa przez prezydenta Łomży (Podlaskie) Mieczysława Czerniawskiego przy zatrudnieniu w łomżyńskim ratuszu jego zięcia - oceniło CBA. Sprawę analizują jeszcze prawnicy wojewody podlaskiego.

Na początku stycznia prezydent Łomży Mieczysław Czerniawski poinformował, że korzystając z uprawnień pozwalających mu na zatrudnienie asystentów i doradców (w przypadku Łomży może to być pięć osób), powołał na stanowisko doradcy m.in. Macieja Wałkuskiego - w kampanii wyborczej bliskiego współpracownika, prywatnie - swojego zięcia.

Bezpośrednim przełożonym Wałkuskiego nie został prezydent Czerniawski, tylko zastępca prezydenta Łomży - Beniamin Dobosz. Wałkuski na stanowisku doradcy prezydenta ma być odpowiedzialny za współpracę z uczelniami wyższymi, organizacjami pozarządowymi i sportowymi.

Półtora tygodnia temu sprawą zainteresowało się CBA, funkcjonariusze Biura spotkali się z Mieczysławem Czerniawskim, zabezpieczyli też dokumenty dotyczące zatrudnienia jego zięcia.

Rzecznik CBA Jacek Dobrzyński poinformował w poniedziałek PAP, że po sprawdzeniu podstawy i okoliczności tego zatrudnienia oraz "po analizie wszelkich informacji na ten temat", Biuro "nie stwierdziło złamania lub naruszenia prawa". Rzecznik podkreślił, że w sprawie były badane aspekty jedynie prawne i dodał, że CBA nie komentuje strony etycznej tego przypadku.

Sprawę badają też prawnicy wojewody podlaskiego. Otrzymali już stosowne wyjaśnienia z Urzędu Miejskiego w Łomży, ale decyzji można spodziewać się w przyszłym tygodniu.

Prezydent Czerniawski mówił dwa tygodnie temu PAP, że zgodnie z interpretacją prawną, o jaką poprosił, zatrudnienie zięcia jako doradcy, który bezpośrednio mu nie podlega, nie jest niezgodne z prawem. "Nie ma bezpośredniej zależności" - podkreślił wówczas prezydent Łomży.

Zaznaczył, że początki jego współpracy z Maciejem Wałkuskim sięgają 1993 roku; w ostatnich wyborach samorządowych Wałkuski był szefem jego sztabu wyborczego i został zatrudniony w urzędzie z tego względu, że jest osobą, do której ma on zaufanie.

Jak informował wcześniej urząd wojewódzki, zgodnie z ustawą o pracownikach samorządowych, małżonkowie oraz osoby pozostające ze sobą w stosunku pokrewieństwa do drugiego stopnia włącznie lub powinowactwa pierwszego stopnia oraz w stosunku przysposobienia, opieki lub kurateli, nie mogą być zatrudnieni w jednostkach samorządowych, jeżeli powstałby między tymi osobami stosunek bezpośredniej podległości służbowej. Właśnie tę kwestię bada urząd.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj