Kamiński komentował zamieszanie, jakie wybuchło po słowach wypowiedzianych w niedzielę przez Jarosława Kaczyńskiego na inauguracji Ruchu Społecznego im. Lecha Kaczyńskiego. Szef PiS stwierdził, że pasażerowie, którzy lecieli 10 kwietnia 2010 roku do Katynia, "zostali zdradzeni o świcie". Było to czytelne nawiązanie do wiersza Zbigniewa Herberta "Przesłanie Pana Cogito". 

>>> "Zostali zdradzeni o świcie". Żona poety protestuje

"Często politycy cytują wiersze i nie sądzę, żeby w tym fakcie było coś złego. Wydaje mi się, że sztuka powinna promować piękno i dobre wartości" - stwierdził Michał Kamiński. Zwrócił jednak uwagę, że wdowa po Zbigniewie Herbercie, która zaprotestowała przeciwko politycznemu zawłaszczaniu twórczości jej męża, mówi o innej sprawie. "Ten cytat został użyty jako maczuga do bardzo ciężkiego oskarżenia, oskarżenia o zdradę państwa polskiego" - powiedział eurodeputowany PJN. I dodał: "To jest szerszy problem, bo teraz w retoryce PiS nie tylko poezję Zbigniewa Herberta, ale również świętą symbolikę i pamięć ofiar katastrofy smoleńskiej wykorzystuje się w haniebny sposób do walki politycznej".

Kamiński zarzucił politykom PiS cynizm. "Prezes PiS w wywiadzie dla <Wprost> powiedział, że weźmie udział w tych obchodach, które będą bardziej autentyczne. Jeżeli 7 tys. ludzi robiących awanturę pod Pałacem Prezydenckim to jest autentyczne robienie rocznicy tego wydarzenia, to pogratulować wyczucia" - podsumował. Odrzucił oskarżenia kierowane pod adresem służb porządkowych, które rzekomo miały zaniżyć statystyki. Przypomniał, że "te same służby" rok temu doliczyły się 800 tysięcy ludzi, którzy spontanicznie zebrali się przed Pałacem Prezydenckim.

Kamiński odniósł się także do kierowanego wobec premiera zarzutu o zdradę. "Jestem w opozycji do rządu Donalda Tuska, ale nie mogę być w opozycji do własnego państwa" - stwierdził. Tłumaczył, że obecny szef rządu był zaangażowany w walkę o wolną Polskę, a porównywanie go do Stalina świadczy albo o cynizmie, abo o braku wiedzy historycznej, i do tego jest hańbiące. "Na pewno Donald Tusk był w konflikcie z prezydentem i na pewno w tym konflikcie często zachowywał się źle, ale zarzut zdrady jest niezwykle poważny i nie ma żadnych podstaw, aby mówić, że Donald Tusk jest zdrajcą" - podsumował Kamiński. Stwierdził też, że taka retoryka opozycji, choć niezbyt miła, jest na rękę rządzącym, bo pokazuje, że PiS nie jest w stanie "funkcjonować w demokratycznym obiegu".


Europoseł PJN przyznał także, że jest zażenowany zamieszaniem, jakie wybuchło w Brukseli wokół wystawy dotyczącej katastrofy smoleńskiej. Politycy PiS mieli pretensje do Jerzego Buzka o zasłonięcie podpisów pod częścią zdjęć. Argumentowali, że to przykład cenzury

>>> Otworzyli wystawę o Smoleńsku. Politycy PiS atakują Buzka

"Jerzy Buzek jest człowiekiem, z którym można się politycznie nie zgadzać, ale jest człowiekiem, który bardzo dobrze reprezentuje Polskę. Jest dobrym szefem PE oraz szefem, który dużo robi dla naszego kraju. Muszę powiedzieć, że Jerzy Buzek zasługuje na nasz szacunek i wdzięczność" - powiedział Michał Kamiński. Przyznał, że zwrócił się do szefa Frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, w której zasiada wraz z europosłami PiS, z wnioskiem o przeproszenie Jerzego Buzka. "Odbieram to tak samo jak wielu Polaków. Jest mi wstyd, nie taką twarz Polski powinniśmy oglądać w europarlamencie. To jest eksport nienawiści, eksport obciachu, który zafundowali europosłowie PiS" - ocenił Kamiński.