Pracodawcy nie chcą płacić wyższej składki rentowej – uważają, że koszty podwyżki powinni ponieść pracownicy. Przedstawiciele pracodawców domagają się jednocześnie obniżenia opłat na Fundusz Pracy.

Reklama

Po rezygnacji Waldemara Pawlaka z przewodniczenia komisji trójstronnej partnerzy społeczni wystosowali list do premiera Donalda Tuska, by sam stanął na jej czele. Ich zdaniem wymaga tego zaplanowane na najbliższe lata wprowadzenie wielu ważnych, ale i kontrowersyjnych reform. Pierwszą z nich będzie podniesienie składki rentowej.

– Uważamy, że podwyżka powinna obciążać pracowników, nie pracodawców, i to w takim stopniu, by strony płaciły ją po równo. Nie zgadzamy się z argumentacją premiera, że dzięki nieobciążaniu pracowników wzrośnie w przyszłym roku konsumpcja, bo w Polsce nie konsumpcja jest problemem, tylko inwestycje – mówi Jeremi Mordasewicz, ekspert PKPP Lewiatan.

Pracodawcy wskazują także, że przy okazji podnoszenia składki powinny być zniesione niektóre przywileje – np. uprawnienia do pobierania renty rodzinnej przez osoby w sile wieku.

Związki zawodowe pracujące w komisji trójstronnej na razie nie przedstawiły stanowiska w sprawie składki rentowej. Uważają jednak, że jeśli jej wysokość ma być zmieniona, to jednocześnie powinno się zlikwidować ulgi w jej płaceniu. Oznaczałoby to, że w pełnej kwocie płaciliby ją też rolnicy i artyści.

Zdecydowanie dalej idzie BCC. – Podwyższając składkę rentową, rząd powinien jednocześnie obniżyć z 2,45 proc. do co najmniej 1,3 proc. składkę na Fundusz Pracy. Szczególnie że jego aktywność będzie w 2012 r., podobnie jak w roku bieżącym, silnie ograniczona – uważa dr Wojciech Nagel, ekspert BCC.